Strona Główna | Artykuły | Forum | Galeria | PTSC | OC Guide | Wszystko o... | Baza overclockingu

Zarejestruj się! | Login: Hasło:
Menu
Na forum
Artykuły
Statystyki
Licznik: 11569834
On-line: 9
 
Reklama
Najnowsze publikacje
 
 
 
 
Linki
V Ogólnopolski Zjazd O/C & Moders - relacja

V Ogólnopolski Zjazd O/C & Moders - relacja

Relacje osób zaprzyjaźnionych z serwisem: subbass

NE555: We wstępie napisałem, że chcę Wam przedstawić różne punkty widzenia. Gdy zapraszałem do współpracy kilka osób nie sądziłem, że taki tego będzie rezultat. Do przeczytania zapraszam wszystkich tych, którzy są już znudzeni zastaną formą i mają dość konwenansów. Tekst został zachowany w niezmienionej formie (poza poprawkami ortografii).

Autor Pior Świeżak vel. subbass

Dawno temu, w odległej galaktyce.... ee... troszkę mniej patosu, zacznijmy od nowa :). Nadszedł długo oczekiwany dzień, dzień w którym na stołach piętrzą się pieczone procesory, a azot leje się pełnymi kielichami... ahh znowu ten wzniosły ton, ale czemu się dziwić, w końcu nastało to, na co wszyscy z utęsknieniem czekaliśmy od ponad roku - THE ZJAZD :). Pozbierawszy całą drużynę (w tym adamm, który, ku naszemu zdziwieniu, mieszka w lesie ;p, krudki, oraz dwóch moich ziomków - GreenGhost i Przybyl) wyruszyliśmy w drogę. Po około 5 godzinach jazdy samochodem (ahhh ten cudowny remont siódemki ;p) byliśmy u celu, w miejscu, gdzie rejestracje zaczynają się na GDA... nie zwlekałwszy zbytnio przystąpiliśmy do pierwszego celu naszej wyprawy:

I. Rozpoznać lokalizację taktyczną wyrka

Zorganizowane przez Samhaina wyrka - czyli dom studencki nr5 - mieścił się przy ulicy Wyspiańskiego 7, ale kogo to tak właściwie obchodzi ;P - ważne że:

1. był
2. był dość daleko od miejsca zjazdu (w porównaniu z zeszłym rokiem)
3. był droższy niż w zeszłym roku
4. właściwie nic nas to nie obchodziło ;P

W międzyczasie podjechałem na dworzec po Masellka i jego freonowego lewiatana, po czym wszyscy dumnie ruszyliśmy na targ węglowy szukać namiotu zjazdowego. Zatem hmmm.... właściwie gdzie?


Freaonowy lewiatan.

II. Odszukać Sama rozdającego darmówki

Z pomocą w opresji przyszli tubylcy. Na hasło "który numer pasuje do dworca głównego?" otrzymaliśmy odzew "dwa", po czym spokojni o naszą przyszłość ruszyliśmy w drogę. Wysiedliśmy koło dworca, przeszliśmy jeszcze pół miasta i w końcu oczom naszym ukazał się ON - namiot MTG na którym dumnie zwisał banner ZJAZD O/C MODERS. Jakże on śliczny był ;)


W drodze na tramwaj.

III. Rozpoznanie i inwigilacja terenu manewrów.

Namiot był dość duży, tak gdzieś hyc hyc hyc szeroki i hen długi, także sami widzicie - miejsca było sporo. Przy wejściu, po odbyciu ciekawej konwersacji z człowiekiem pilnującym wchodzących, dokonałem rejestracji.

ON: A ty gdzie?
JA: ja...? tu, zarejestrować się...
ON: nie wydaje mnie się!
JA: a jednak...
ON: to do kolejki!
JA: ...przecież w niej stoję...(lekko zirytowany sytuacją)
ON: było tak od razu.

Złożywszy podpis, na czymś, co wedle zapewnień obsługi stuprocentowo nie było cyrografem, otrzymałem gustowny, jedyny, bezcenny i niepowtarzalny identyfikator zjazdowy. Po wejściu do namiotu, obok jednej rzeczy nie można było przejść obojętnie. Przyćmiewała ona w dużym stopniu całą resztę. Była to pustka, a dokładniej dużo niewypełnionej przestrzeni. Szczerze? - nie robiło to dobrego pierwszego wrażenia. Na szczęście - jak się później okazało - nie było w rzeczywistości tak źle. Na środku rozstawiono gabloty z konkursowymi obudowami, nieco w głębi kilka stoisk sponsorów (w tym, moim zdaniem, najlepsze miał Zenfist - i to nie tylko dzięki hostessom :), najgorsze natomiast Techsolo - czy ktokolwiek widział kogoś od nich przez te 3 dni?!?). Po krótkich oględzinach doszliśmy do wniosku, że w najbliższym czasie nie zapowiada się na dobrą zabawę, więc po kilkudziesięciu minutach czekaliśmy na powrotny tramwaj do akademika (ku naszemu zdziwieniu również numer dwa:)) i postanowiliśmy wrócić do namiotu w sobotę z rana.

IV. Poznanie lokalnej infrastruktury turystycznej.

Od tej pory nastał czas odpoczynku i szeroko rozumianego chilloutu - ręczniki w plecak i na plażę! Znowu z pomocą przyszedł tramwaj numer dwa, dojechaliśmy nim do jelitkowa (swoją drogą chora ta nazwa, nie ? :P). Od pętli gdzie zatrzymał się tramwaj kilka kroków i byliśmy na plaży. Plaża jak plaża - nie ma co opisywać suchy piach, mokra woda, stadko wielorybków smażących się na ręcznikach... a pośród nich - Wielka Dmuchana Poducha - obowiązkowa atrakcja następnych zjazdów :) (Pragnę w tym miejscu zaznaczyć iż jest to odjechana sprawa). Niestety, zegar tykał, a my nieubłagalnie zbliżaliśmy się do godziny "Y". Uderzyliśmy w drogę powrotną do akademika.


Ręczniki w plecak i na plażę!

V. "Y" jak yntegracja

W życiu każdego mężczyzny jest taki moment kiedy trzeba wreszcie powiedzieć stanowcze NIE! Jeżeli wszyscy idą pić to my NIE zostajemy w domu :). Z tą myślą zakupiliśmy lokalny sezonowany trunek winogronowy o smaku osiem pięćdziesiąt...

adamm: poproszę to ostatnie wino.
sprzedawczyni: osiem pięćdziesiąt.
adamm: a dobre ono jest?
sprzedawczyni: osiem pięćdziesiąt...
adamm: pytałem czy dobre...
sprzedawczyni: mówiłam, osiem pięćdziesiąt!

I ruszyliśmy na poszukiwania imprezy. Ku naszemu zadowoleniu impreza nie kazała się długo szukać i już po kilku minutach wpadliśmy na rozentuzjazmowane stadko zjazdowiczów. Szybka wymiana uścisków dłoni i już mogliśmy zacząć integracje... nie będę się dłużej rozpisywał o tym co się działo... bo właściwie co Was to obchodzi wszystkich? :P kto nie był niech żałuje i zapraszamy za rok! Tym czasem zbliżała się sobota...


Dobrze schłodzona. Od Subbassa z dedykacją dla Dzikie.NET!

VI. Dzień drugi

Gdy zwlekliśmy się z łóżek i dotarliśmy w końcu do namiotu, była godzina 12. Dzień drugi zjazdu miał się odbywać pod hasłem "wyrwać darmówki od sammhaina". Dowiedzieliśmy się, że w tym roku odbędzie się kilka dobrze nam znanych konkursów takich jak: najlepiej zmodyfikowana obudowa w Polsce (ciężko będzie wyrwać cokolwiek bo żadnej obudowy nie wystawiliśmy), patroszenie dysków twardych na czas (etam co najwyżej dostaniemy po długopisie :)), wycinanie okna w obudowie (nuuuuuda :P), malowanie klawiatur przez płeć piękną (ekhem :P - cóż dodać - brzydale z nas). Tak więc nasza trójka postanowiła skupić w szczególny sposób swoją uwagę na jednym: "drużynowa modyfikacja obudowy". Już zawczasu czuliśmy w kościach cięcie metalu i krzesanie iskier, oczyma wyobraźni widzieliśmy pomalowane sprayem ręce i pocięte palce... duch współzawodnictwa szeptał za plecami "zabić kota... zabić kota...", wiedzieliśmy już - Twórca przeznaczył nas do tego zadania...

VII. Bitwa

Podczas gdy w przeciwległym końcu namiotu Masell i wesoła gromadka wyciskali ostatnie megaherce ze zmrożonych, zakutych lodem i zaklejonych wazeliną maszyn, my ze spokojem czekaliśmy na rozpoczęcie losowania. Chwila niepewności, z każdej drużyny po jednym wybrańcu czeka aż Samm rzuci w powietrze kulkę*) i.... ruszyli. W powietrzu zagrzmiało od pisku butów, gruchotu pękających kości i wrzasku ugryzionych. Kurz w końcu opadł. Ku naszemu zdziwieniu w ręku jednego z nas znajdowała się kulka (był to przybyl, i właściwie to tylko u niego spodziewaliśmy się ją zobaczyć), ku naszemu większemu zdziwieniu - wyglądała tak samo jak ta, którą Samm przed chwilą rzucił w tłum (i tak, innej nie znaleziono :P). Oznaczało to tyle, że nasza fantastyczna trójka została wybrana... :)

*) losowanie odbywało się w następujący sposób: Sammhain rzucał kulkę od myszki w stronę ustawionych w rzędzie przedstawicieli drużyn. Kto złapał - jego drużyna zostawała wylosowana.


Przybyl zdobył kulkę, zapewniając drużynie udział w konkursie.


1. Przygotujcie się! 2. Na trzy, rzucacie kulki! 3. Walka o tą jedyną. 4. Wyłonienie zwycięzcy.

VIII. Oczekiwanie

Tym czasem zjazd w dalszym ciągu tętnił życiem, jakby nie zważając na nasz sukces (parszywiec :P). Pomiędzy nielicznymi stoiskami kręcili się zwiedzający, pomiędzy kręcącymi się zwiedzającymi kręciły się hostessy kręcąc tyłeczkami, a obok kręcących tyłeczkami dla kręcących się zwiedzających siedzieli overclockerzy i kręcili co się dało. Jednym słowem, O/C całą gębą. Dzień mijał leniwie, rozpoczęły się przygotowania do konkursów, NOS 3 został zapakowany na paletę i pojechał pod scenę. Samhain rozgrzewał przeponę przed mającym się wkrótce odbyć show. Uczestnicy tłumnie gromadzili się wokół sceny, a my, nie myśląc o niczym, przyglądaliśmy się wszystkiemu, przeżuwając coś w pobliskiej knajpie, czekałwszy...


"...pomiędzy kręcącymi się zwiedzającymi kręciły się hostessy kręcąc tyłeczkami..."

IX. THE SHOW TIME

Wszyscy zajęli swoje pozycje. Zaciekawienie przechodzących gapiów rosło wprost proporcjonalnie do ilości osób gromadzących się wokół sceny. Po chwili Samm wyszedł przed szereg, i drżącym głosem powitał zgromadzonych. Dalej już poszło z górki. Szybkie wprowadzenie po co właściwie tu jesteśmy, po jaką cholerę lejemy azot na komputery i traktujemy je szlifierkami. Przedstawienie wielkiego jak stodoła na gąsienicach NOSa, rozdawanie gadżetów od sponsorów oraz wcześniej wspomniane konkursy (pragnął bym w tym momencie nadmienić iż jeden z nich wygrał krudki:)). Kiedy już mieliśmy zaczynać naszą konkurencje, na scenę wkroczył Wałęsa i zaczął wysyłać sms-a - to jakże ważne wydarzenie zostało relacjonowane na żywo przez pierwszy program telewizji publicznej - zatem nasz nic nie znaczący konkurs został odwołany :), a konkretnie przesunięty na godzinę 12.00 dnia następnego. Cóż dodać - są rzeczy ważne i ważniejsze? Teraz jeszcze krótkie przemówienie organizacyjne i mogliśmy spokojnie udać się na zasłużony odpoczynek. Wróciliśmy do pokojów i grzecznie poszliśmy spać.


Show na głównej scenie.

X. Kukuryyydzaaa :D

Mam nadzieję, że w to nie uwierzyliście naiwniaki? ;p Teraz dopiero zaczął się kolejny dzień. Postanowiliśmy uderzyć do Sopotu, integrować się w mniejszym gronie (czyli GreenGhost, przybyl, krudki, adamm i ja). Ale to nie czas i nie miejsce na opowieści o tym co się dalej działo, każdy z was zna lepsze i ciekawsze....

...tymczasem obudziliśmy się następnego dnia szukając czegoś by ugasić pragnienie.

XI. Dzień 3 - ostatni (chlip)

Po pewnym czasie ogarnęliśmy się z bagażami, przedłużyliśmy zameldowanie w DSie do 15 i ruszyliśmy do namiotu na spotkanie z niewiadomym. Na miejscu byliśmy przed 10 i wszystko powoli budziło się do życia... bardzo powoli... zasadniczo to prawie wszyscy jeszcze spali :). Znaleźliśmy chwilkę by pograć na udostępnionych dla zjazdowiczów konsolach Xbox, przebraliśmy się w zjazdowe koszulki i wciągnęliśmy się w przygotowania. W międzyczasie spadł deszcz (Samhain zorganizował jakiś dach żeby na nas nie padało) i popsuła się szlifierka (jak pech to pech - my wzięliśmy tą popsutą - nikt jej nie chciał a wydała się taka sympatyczna ;p).
Wszystko było przygotowane. Każda z drużyn dostała komplet w skład którego wchodziły: szlifierka kątowa, trzy puszki sprayu, komplet katod oraz obudowa do zmodyfikowania. Mieliśmy 1h30min na uporanie się z cięciem, malowaniem, schnięciem farby (w tej kwestii mogliśmy najmniej, próbowaliśmy przemawiać do niej - z mizernym skutkiem) oraz składaniem wszystkiego w całość. Czas płynął, iskry cięły powietrze ponad głowami gapiów, ręce bolały, a palce lepiły się od farby. Wszystko szło całkowicie niezależnie od planu, którego nie posiadaliśmy. Nie wiedzieliśmy właściwie co robimy, ale efekt naszych działań ciągle był satysfakcjonujący. Gdy czas dobiegał końca na stolikach przed drużynami pojawiały się kolejno wspaniałe, unikatowe i niesamowite obudowy. Każdy ukradkiem spoglądał na obudowę rywali próbując oszacować swoje szanse. Zwycięską obudowę wybrała publiczność.... i wiecie co? Wygraliśmy! :D Tak jest, MY - wspólnymi siłami zdobyliśmy pierwsze miejsce i co najważniejsze - bawiąc się przy tym jak dzieci.


Subbass zamiast pracować, bawi się w najlepsze.

XII. Epilogue (verry chlip)

Podsumowując: V Zjazd O/C % Moders zaliczam do udanych i nie chodzi mi teraz o zdobyte nagrody czy wyrwane darmówki. Chociaż w porównaniu z rokiem poprzednim wystawcy - powiedzmy szczerze - nie dopisali, to całość nadrobiła niepowtarzalnym klimatem i możliwością spotkania się z nietuzinkowymi ludźmi. Na zakończenie zostaje napisać, do następnego, za rok, kocham kukurydze! ;)

EOF

8/10
  Poprzednia strona  Następna strona
Nawigacja
MaSell     05-09-2006, 23:30
Pierwszy:P
mkk270     05-09-2006, 23:35
Drugi, nic nie wyładniałeś od ubiegłego roku :P
Grzeho     05-09-2006, 23:46
Po ile szły te używane fandery? :P
subbass     05-09-2006, 23:54
czwarty ;] eeee.... kukurudza :D

@Grzeho średnio po 2 HappyMeal e ;]
MechWarrior     06-09-2006, 00:07
Ładna impra no naprawdę nieźle
axquan     06-09-2006, 00:46
6! A nie, piąty, ale i tak nieźle.

NE555: No nareszcie! :) To jak? Kiedy zajedzie nasza beczka piwa? :D
Crocer     06-09-2006, 00:59
hahaha... n1! fotki fajowe (zwlaszcza te na ktorych ja jestem) XD txt przeczytam jutro ;p
greenghost     06-09-2006, 01:24
No to bede 8. : ) Hue, hue.. Zjazd byl spoko, nie moge sie doczekac VI : )
I oczywiscie, niech kukurydza Was prowadzi ;P
Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany
Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta, to możesz je założyć tutaj.