|
Strona Główna |
Artykuły |
Forum |
Galeria |
PTSC |
OC Guide |
Wszystko o... |
Baza overclockingu
|
|
|
Menu
Na forum
Epox 8RDA+ (22) Ależ tu pust.. (68) Nowy zestaw .. (1) Zestaw głośn.. (49) dysk 1tb usb.. (2) Projekt Radm.. (10) Zestaw do 40.. (7) Jaki proc do.. (4) Gniazdo inte.. (1) Udostępnieni.. (0) Prośba o zro.. (4) Zwijana ksią.. (2)
Artykuły
Gigabyte 3D Aurora.. Foxconn P35A VI Zjazd OC & Mode.. Akcesoria Scythe K.. Foxconn 8800GTS 32.. Test zestawów chło.. Test zestawów chło.. PTSC - wprowadzeni.. NAELCEDKA czyli pi.. OCZ DDR II 800 Spe.. Drewniana obudowa .. Następcy dyskietek.. więcej
Statystyki
Licznik:
11572841
On-line: 14 |
Reklama
Najnowsze publikacje
Linki
|
V Ogólnopolski Zjazd O/C & Moders - relacja
V Ogólnopolski Zjazd O/C & Moders - relacjaWstęp NE555: W dniach 18 - 20 sierpnia 2006 roku odbyła się kolejna edycja
Ogólnopolskiego Zjazdu O/c & Moders w Gdańsku. To już wybiła piąta
edycja. Zaszło sporo zmian, ale czy na lepsze? Dowiecie się tego czytając
naszą relację! Spisaliśmy wspomnienia w przeświadczeniu, że świat musi
dowiedzieć się całej prawdy o minionych wydarzeniach ze Zjazdu. Relacja z założenia
jest formą w pełni obiektywną. Obiektywizm jednak nie jest możliwy do osiągnięcia,
ponieważ na każdego działały jakieś emocje. Dlatego też postanowiłem
przedstawić kilka punktów widzenia - naszych Redaktorów oraz zaproszonych gości. Podróż - przybywamy! NE555: Jest 1:10 w nocy. Dworce o tej porze mają specyficzny klimat. Jacyś goście chcieli od nas wyłudzić pieniądze (nie daliśmy się), można porozmawiać z bezdomnymi, z tarasu dobiegają dźwięki z pobliskiej dyskoteki, gdzieniegdzie snują się podróżni - ogólnie cisza i spokój. Pociąg przyjechał do Częstochowy punktualnie. W środku spotykamy (my czyli NE i Axquan) Legwana, G i Noriada. Od razu zajmujemy cały przedział. W tak doborowym towarzystwie nie sposób się nudzić - osiem godzin mija dosyć szybko.
Zakwaterowanie Legwan: Tak jak co roku i tym razem w Gdańsku odbył się zjazd O/C & Modders - był to już jubileuszowy, bo piąty z rzędu Zjazd. Po dość długiej podróży i wielu przygodach, o których lepiej nie pisać (NE555: Oj, lepiej nie...) dotarłem, o poranku dnia pierwszego, do opromienionego słońcem Gdańska z nadzieją wspaniałej zabawy. Jednak zanim jeszcze pojawiliśmy się na miejscu zjazdu, zostaliśmy odprowadzeni do akademików, gdzie mieliśmy załatwiony nocleg. Nasz akademik był tak ukryty, że nie wiem czy byli byśmy w stanie trafić do niego, gdyby nie osoby odprowadzające, które w tym roku wspaniale się sprawdziły! Standard noclegowni określam jako bardzo dobry - trochę bardziej podniszczone niż te sprzed roku, ale rekompensowały to 2-osobowe pokoje i oddzielnie natryski, jednak za 40 zł moglibyśmy się spodziewać czegoś lepszego (szczególnie, że rok temu za podobne warunki płaciliśmy znacznie mniej), ale prawdopodobnie duża część kwoty powędrowała na poczet ubezpieczenia od ewentualnych zniszczeń (NE555: rok temu niektórzy trochę przesadzili...). Oczywiście nie ma co porównywać warunków do 3 Zjazdu, kiedy to spaliśmy w namiotach. Niestety w tym roku odległość pomiędzy noclegiem, a zjazdem znacząco wzrosła - do tego stopnia, że trzeba było skorzystać z komunikacji miejskiej, która musze przyznać, jest bardzo dobrze zorganizowana (rok temu wystarczyło 10 minut spokojnego spacerku). NE555: Trafiliśmy nie dzięki dobrej organizacji komunikacji miejskiej, ale dzięki uroczej dziewczynie w kiosku ruchu, która pomogła nam w kwestii wyboru odpowiedniego tramwaju :).
Gdańsk NE555: Gdańsk to bardzo ładne miasto. Na każdym kroku można spotkać jakieś zabytkowe budynki. Z tego co usłyszałem, to większość z nich została zniszczona pod koniec wojny, a następnie odbudowana. W 1945 roku był to ważny punkt obrony niemieckiej. Do Gdańska zmierzały rzesze ludności cywilnej z całych Prus Wschodnich. Pomimo ciężkich strat, łącznie udało się przerzucić na zachód ponad dwa miliony ludzi (głównie cywilów). Sowieci mieli znaczną przewagę w liczebności broni pancernej, samolotów i ludzi. A do tego chcieli szybko zwyciężyć - Stalin popychał swoje wojska cały czas do przodu nie bacząc na straty, a te miażdżyły wszystko co napotkały na swej drodze. Tyle w kwestii historii. Hala targowa Legwan: Po zebraniu sił po podróży (NE555: tylko bez podtekstów :-D) postanowiliśmy zawitać na zjeździe i nawet udało nam się nie zabłądzić. Kiedy już dotarliśmy na miejsce, ukazały nam się tłumy ludzi, ale... nie na zlocie tylko na jarmarku dominikańskim. Właściwie główną imprezą był wspomniany jarmark, na którym postawiono m.in. olbrzymi namiot wypożyczony od Międzynarodowych Targów Gdańskich, w którym właśnie odbywał się Zjazd. Przy wejściu dostaliśmy identyfikatory, dzięki którym mogliśmy wchodzić za darmo (normalnie bilet wstępu wynosił 3 zł), co bardzo skrupulatnie sprawdzano. Chwilę później przywieziono wielką paczkę, która okazała się nowym wcieleniem projektu NOS. Namiot podzielono na sekcje, które przedstawiam na mapce mojego autorstwa (mam nadzieję, że choć trochę udało mi się zachować proporcje).
Zwiedzamy wnętrze Legwan: Rozmieszczenie stanowisk było niespecjalnie przemyślane. Z jednej strony namiotu skupiono dużą ilość wystawców ze sprzętem "do pooglądania i pomacania" i to po obu stronach alejki, podczas gdy druga część namiotu pozostała niemalże pusta, a w szczególności straszyło jedno stanowisko (leżało tam tylko trochę ulotek) - najprawdopodobniej jakiś wystawca zawiódł. Środkiem biegła alejka z obudowami konkursowymi, ale do godziny 12:00 w sobotę była zamknięta dla odwiedzających. Gdy po jednej stronie robiły się korki i zastoje, to druga strona przypominała małomiasteczkowy bulwar w późnych godzinach nocnych. Oczywiście znajdowały się tam stanowiska głównych sponsorów, o co jednak nie można mieć pretensji. Na szczęście (a może nieszczęście) odwiedzających nie było aż tak dużo, aby całkowicie uniemożliwić ruch. O ile zjazdowiczów było sporo, to większą część widowni zajmowały osoby, które zwęszyły coś na wzór salonu gier i tylko przy okazji rozejrzały się po namiocie. Ogółem widownia nie dopisała, pomimo nawoływań Samhaina z głównej sceny i reklam Zjazdu w ogólnopolskich czasopismach.
Legwan: Z powodu tak dużego rozmachu imprezy nie ustrzeżono się wpadek organizatorskich. Impreza integracyjna w piątek wieczór - skończyło się na tym, że wiele osób (głównie Dzikie.NET) zmylone pierwszą informacja o braku takowej z powodu zbyt małej ilości wykupionych obiadów ulotniła się - dopiero co bardziej wytrwali dowiedzieli się, że jednak impreza będzie. Cała umowa z restauracją wydaje mi się w perspektywie czasu kiepskim pomysłem. NE555: Również tak uważam. Ludzie poradzą sobie sami - szczególnie gdy zaczyna doskwierać głód ;). Obok namiotu był supermarket (z którego często korzystaliśmy) oraz pizzeria (a w okolicy cala masa restauracji i fastfoodów). Do Kreski na obiad udaliśmy się tylko raz (pomimo częstych napomnień Samhaina). Moje wrażenia? Jest to lokal o trochę wyższym standardzie. Gdy weszliśmy tam w sześć osób, z plecakami, w t-shirtach i identyfikatorach na szyi, to poczułem się trochę zmieszany. Kelner miał chyba podobne odczucia ;). Obiad za 20zł (normalnie 36zł) był podany w bardzo elegancki sposób. Legwan: Kolejną sprawą jest dostęp do Internetu - o ile na zdjęciu można zobaczyć hot-spot, to tak naprawdę nikt nie miał dostępu on-line, ponieważ sieć została zabezpieczona kluczem WEP, którego pomimo wielu próśb nikt nie podał (dop. Pepe2k: trzeba było się włamać! ;)). Skończyło się na tym, że do stoiska Realitynet pociągnięto skrętkę, natomiast nasza grupa redakcyjna, aby dodać jakiekolwiek zdjęcia musiała wybrać się do restauracji Kreska, której szczerze dziękuję w naszym imieniu za okazaną cierpliwość oraz użyczenie nie tylko dostępu do Internetu, ale również gniazdka.
Wystawcy i stoiska
NOS3 NE555: Na wstępie tego podrozdziału chciałbym zaznaczyć, że Dzikie.NET nie objęło patronatu nad projektem NOS3 i nie jest z nim w żaden sposób związany. Moje zainteresowanie nim wynika tylko i wyłącznie z zamiłowania do techniki. Uważam, że jest to bardzo ciekawy projekt, dlatego postanowiłem (dzięki uprzejmości twórców) trochę go Wam przybliżyć. Trochę historii Pierwsza odsłona projektu miała miejsce we wrześniu 2004 roku. Skąd wziął
się pomysł na taką modyfikację? Przytoczę wstęp artykułu opublikowanego
na Dzikie.NET: Rok później, na kolejnym zjeździe mogliśmy podziwiać drugą wersję projektu:
Pamiętam jak ponad rok temu dyskutowałem z Reanimatorem o tym czy można w obudowie komputera umieścić głośniki. Ja byłem stanowczo na nie. Mówiłem że drgania od głośnika nisko-tonowego mogą mieć szkodliwy wpływ na dysk twardy czy też płytę główną. Mówiłem także, że głośniki muszą być umieszczone w jakiejś sztywnej obudowie (blacha może wpadać w rezonans) itd. Ale nie chcieli słuchać i tak powstał NOS2. Wtedy też Reanimator wspominał, że marzy mu się zbudowanie komputera z własnym napędem, który mógłby sam wjechać na scenę czy też halę targową. Każdy z nas ma jakieś plany na przyszłość... Gdy Pepe2k przed minionym zjazdem podesłał mi nieoficjalnie linka do filmu przedstawiającego budowę nowego NOS-a, pomyślałem sobie: "Chłopaki dokonali tego!". Słowem wstępu Gdy czytamy wstęp opisu zachodnich modyfikacji, to na pierwszej stronie zawsze jest obecna cała litania sponsorów. W Polsce hmm... jest z tym trochę gorzej :). Niemniej kilka firm sponsorowało projekt:
Firmy dostarczyły trochę sprzętu, znalazło się trochę pieniędzy, niestety nie wystarczyło to na pokrycie wszystkich wydatków. Ale jakie to ma znaczenie wobec pasji tworzenia? Budowa Trzecia, zupełnie nowa odsłona NOS-a, jest znacznie bardziej zaawansowana technicznie. Konstrukcja, zbudowana całkowicie od zera, powstała w zakładzie galwanizacji i obróbki metali skrawaniem (zakład ojca Dzidzi), który ma na wyposażeniu tokarki, frezarki, wiertarki stołowe, piły tarczowe, horyzontalne, itp. itd. - wszystko o czym może pomarzyć moder! Co składa się na projekt NOS? Zacznijmy od początku. Rama nośna konstrukcji została zrobiona z kątowników. Musi być bardzo wytrzymała, ponieważ przenosi na sobie spory ciężar całego wyposażenia i osprzętu. Nowy NOS waży 260 kg!
Napęd stanowią 2 silniki o mocy 250 W każdy pracujące na napięcie 24 V,
2750 RPM (obrotów na minutę), z przełożeniem łańcuchowych 1:4 na osie napędowe.
Napęd przenoszony jest na koła, które napędzają gąsienice. Koła toczone
były z rury o średnicy 270 mm i ściance 15 mm. Ważą po 15 kg każde.
Do sterowania wykorzystano radiową aparaturę proporcjonalną taką jak np. w modelach samolotów. Umożliwia to odwzorowanie wychylenia manetki w nadajniku na proporcjonalny obrót wału w serwomechanizmie. Aparaturą taką możemy sterować serwomechanizmy modelarskie, ale jak to wykorzystać do sterowania silników o sporej mocy? Najpopularniejsze rozwiązanie wykorzystywane w modelach samochodów RC to sterowanie za pomocą serwomechanizmu impulsowym regulatorem mocy (po jednym na silnik). Dzięki temu możemy płynnie i niezależnie sterować mocą silników. NOS-a prowadzi się jak czołg. Gdy oba silniki obracają się w jedną stronę - jedziemy do przodu. Silniki włączone przeciwnie - skręcamy w lewo lub w prawo.
NOS3 został wyposażony w mocny system audio. Głośnik basowy umieszczony został w tubie, a na głośniki satelitarne zrobiono skrzynki z MDF-u (co widać na zdjęciu). Subwoofer to 25 cm Sony Xplod, a cztery pozostałe to trójdrożne 13 cm Boshmann. Głośniki "napędza" wzmacniacz Magnat o mocy 320 W (moc RMS).
Układ wytwarzania płomieni składa się z dwóch jedno-kilogramowych butli turystycznych napełnionych gazem LPG (tankowane na stacji samochodowej). Możemy tu wyróżnić dwa układy: pierwsza butla ustawiona zaworem do góry jest źródłem płomienia podtrzymującego. Płonie on stale i jest zapalany ręcznie na początku pokazu. Druga butla jest ustawiona zaworem do dołu dzięki czemu do układu leci znacznie więcej gazu. Z układem wydechowym (dwie pionowe rury) jest podłączony poprzez elektrozawór. Ze względów bezpieczeństwa elektrozawór jest sterowany poprzez pilot na kablu. Sam płomień podtrzymujący osiąga ok. 4 metry wysokości!
Po przeczytaniu powyższego ktoś mógłby stwierdzić, że piszę o jakimś robocie (co nie mija się z prawdą), a przecież NOS to przede wszystkim modyfikacja komputera! NOS posiada wewnątrz standardowy komputer klasy PC tylko, że z bogatym wyposażeniem :). Jego specyfikacja: Pentium D 820 ES @ 3.8 GHz , 2 x GoodRAM PRO 800 MHz 512 MB, ASUS P5WD2-E DLX, ASUS X1600XT, TOPOWER 400W. Komputer jest w całości wyjmowany - autorzy nie chcą ryzykować, wciąż mają wspomnienie incydentu z III edycji Zjazdu.
Całość zasilana jest z dwóch akumulatorów samochodowych - starczają one
na ok. jedną godzinę zabawy. Powyższy rysunek przedstawia schemat blokowy połączeń
elektrycznych w NOS-ie, jaki pozwoliłem sobie narysować.
Wiele osób zastanawiało się dlaczego na procesorze jest zwykły cooler zamiast chłodzenia wodnego, skoro na mostku i karcie graficznej były bloki wodne. Zapytałem i o to. Winna była pompka na 12 V, która napędzała układ chłodzenia i zepsuła się z samego rana. Procesor osiągnął temperaturę ponad 100* C, a to spowodowało rozszerzenie się miedzi bloku wodnego i pęknięcie topu z plexi. Trzeba było ratować sytuację poprzez zastosowanie zwykłego coolera. Co dalej Zapytałem się twórców o łącze WiFi w NOS-ie (mój laptop cały czas
wykrywał w namiocie sieć o nazwie "NOS3", stąd to zainteresowanie).
NOS faktycznie jest wyposażony w stosowną kartę sieciową - za pomocą WiFi
sterowany jest zawarty w nim komputer. Od razu nasunęła mi się myśl aby
zrezygnować z dodatkowej aparatury radiowej i całością (również silniki)
sterować poprzez WiFi. Reanimator powiedział, że już od jakiegoś czasu myślą
o takim rozwiązaniu. Serwomechanizmami można sterować za pomocą
mikrokontrolera podłączonego do portu szeregowego. Należało by jeszcze rozważyć
typ interfejsu (jaki manipulator) po stronie nadawczej (laptop). Możliwości
takiego rozwiązania są ogromne. Pokaz na głównej scenie NE555: W piątek panowała dosyć nudna atmosfera, dlatego gdy tylko
zjawili się Dzidzia i ReanimatoR ze swoim nowym projektem, w namiocie zapanowało
wielkie poruszenie. NOS wjechał do hangaru (wnęka 2x2 metry) i został w całości
zasłonięty przez jakieś banery i reklamy stojące w pobliżu. Twórcy
przygotowywali swoje dzieło do pokazu. Po jakimś czasie Samhain wygłosił krótkie
przemówienie i zarządził pochód na główną scenę Jarmarku św. Dominika.
Tam miała odbyć się premiera najnowszego NOS-a.
NE555: O ile w drodze na główną scenę NOS-owi towarzyszył cały pochód zaciekawionych uczestników, to drogę z powrotem można nazwać co najwyżej konduktem żałobnym. Twórcy wrócili "na tarczy". A wszystkiemu winny był akumulator, który nie wytrzymał podróży do Gdańska i całkowicie stracił pojemność. Pokaz ognia miał się odbyć w sobotę o 20:00 na ulicy przy namiocie. O bezpieczeństwo miały zadbać służby porządkowe. Samhain grał na zwłokę gdy zapowiadał pokaz na sobotni wieczór, ponieważ ostatecznie władze miasta nie wyraziły zgody na przeprowadzenie "próby ogniowej". Jak powiedział ReanmatoR: "Gdybyśmy zrobili pokaz to Samowi zamknęli by imprezę". Hmm... Samhain nie byłby z tego zadowolony, my zresztą też. Tak więc w sobotę odbyło się tylko kilka pokazów NOS-a w namiocie - muzyka, trochę dymu, prezentacja filmów związanych z projektem itp. Wrażenia Legwan: Skoro już jesteśmy przy modyfikacjach, to parę słów należy poświęcić komputerowi, który miał stać się maskotką zjazdu, czyli projektowi NOS. Naprawdę doceniam ogrom pracy jaką Dzidzia i Reanimator włożyli w swój projekt i to, co udało im się osiągnąć, ale moim zdaniem tym razem przesadzili. Ogromna obudowa, strasznie niepraktyczna i do tego ciężka - jak zresztą powiedziano na scenie - bardzo dobra półka pod kwiaty. Moim zdaniem jest to przerost formy nad treścią - akumulatory wyładowywały się bardzo szybko, zainstalowany zestaw audio nie zachwycił, nie mówiąc już o jakości wykonania, szczególnie pokrycia. Ponieważ użyta pleksa bardzo dobrze odbijała otoczenie to jak na dłoni było widać każdą nierówność, których było sporo. Oczywiście tak małe niedoróbki nie mogły przyćmić najważniejszych zalet, czyli napędu i tradycyjnego już ognia - te jednak nie zostały zaprezentowane z powodów technicznych i programowych! NOS pokonał parę metrów przed swoim hangarem, ale tylko w przód i w tył i to na kabelku, ponieważ akumulator wysiadł. Niestety gwóźdź programu, który mógł zachwycić ludzi, czyli zianie ogniem okazał się jednocześnie gwoździem do trumny. Zamiast buchającego ogniem komputera zaprezentowano jedynie dymiącą, acz ładnie wyglądającą skrzynię. Zapewne zmieniłbym zdanie gdybym zobaczył 4-metrowy płomień, ale ze względów bezpieczeństwa nie mogliśmy tego uczynić. Mam nadzieję, że chłopaki nie porzucą swojego projektu i już w najbliższym czasie zobaczymy jeszcze nowsze i lepsze wcielenie NOSa! NE555: Tak jak już wcześniej pisałem, chłopaki mieli od początku pecha. Na starcie pęknięty blok, później padnięty akumulator przez co nie udał się pokaz na głównej scenie, a na koniec jeszcze zakaz pokazu ognia. Ludzie czekali i się niestety nie doczekali, dlatego niektórzy byli zawiedzeni. Pomimo to NOS3 wzbudził duże zainteresowanie. NOS3 zostanie zaprezentowany w najbliższym czasie m.in. na targach w Krakowie. Jestem pewny, że twórcy do tego czasu wyeliminują wszelkie niedociągnięcia i błędy i będziemy mogli w pełni podziwiać ten projekt. Dzień drugi NE555: Na miejsce przybyliśmy dopiero po jedenastej... Nie udało się wcześniej, ponieważ w nocy, za namową Crocera, odwiedziliśmy najlepszą miejscówkę w mieście Gdańsk - kultowy murek. Plus parę innych wydarzeń utrudniło wczesne wstawanie. Ale jesteśmy i znów wkraczamy do akcji! Namiot niby ten sam, ludzi nie przybyło, ale wreszcie zaczęło się coś dziać - konkursy! Pragnąłem udziału w którymś z nich, pragnąłem nagród i sławy, niestety nie było mi to dane! Z powodu dezinformacji spóźniłem się na część losowań, a te na których byłem okazały się niezbyt sprawiedliwe. Rzucanie opasek w tłum - też mi coś! Domagam się powrotu losowania przez komputer! Konkursy Legwan: W tym roku po raz pierwszy to zjazd wyszedł do ludzi, dokładniej - impreza była przenoszona na główną scenę jarmarku dominikańskiego. Odbyły się tam między innymi pokaz NOSa, większość konkursów (gratulacje dla kolegi krudkiego za zdobycie pierwszego miejsca w wycinaniu okna w obudowie) oraz pokaz ekstremalnego podkręcania z użyciem ciekłego azotu (o którym dalej). Bardzo pozytywne było wyjście do tłumu zupełnie niespodziewających się ludzi i zaprezentowanie im czym tak naprawdę jest modding (NE555: jest, nie jest... ale popieram - pozytywna akcja). Niestety nastręczyło to też wiele problemów, głównie programowych - z powodu braku czasu nie odbyło się wiele konkursów! Szczególnie brakowało mi konkursu na podkręcanie procesora. NE555: Ja ostatecznie nie wiem czy ten konkurs miał się w ogóle odbyć. Była taka pozycja w programie jak "konkurs podkręcania", ale w sobotę rano poszła plotka ze ludzie z PurePC poniszczyli cały sprzęt i nie ma na czym go przeprowadzić. Oni jednak stanowczo się bronią: na zjeździe nie było żadnego sprzętu przeznaczonego na konkurs!
Konkurs: dysk kontra szlifierka! NE555: Był to pierwszy konkurs z serii. W konkurencji chodziło o to by jak najszybciej wydobyć talerze z dysku twardego. A wszystko za pomocą szlifierki! Mało finezyjne, ale zawodnikom bardzo dobrze udała się ta sztuka. Ten, który zajął drugie miejsce, pomimo ze Samhain ogłosił koniec, nie odłożył szlifierki do czasu aż udało mu się osiągnąć cel - cóż za determinacja.
Konkurs na najlepiej pomalowaną mysz i klawiaturę NE555: Samhain, swoim wprawnym okiem, wybrał pięć zawodniczek spośród publiczności do konkursu na najładniej pomalowaną klawiaturę oraz mysz. Dziewczyny dostały maseczki przeciwpyłowe oraz gumowe rękawiczki - bezpieczeństwo to podstawa ;). Juri składało się z dzikich braci - Przybyl, Subbass, Greenghost - i to właśnie oni decydowali o tym kto wygra. Konkurs bardzo ładny, bardzo fajny, bardzo pozytywny, a do tego zaciekawił publiczność.
Konkurs wycinania okna w obudowie NE555: Do tego konkursu zostały wybrane osoby spośród widowni - dwie z identyfikatorami i jedna bez. Jedyny warunek to pełnoletność. Jeden z uczestników (w niebieskiej koszulce) po raz pierwszy miał styczność z moddingiem komputerowym - nie wiedział jak zabrać się za obudowę, a do tego szybko spalił szlifierkę :). Pozostali dwaj zawodnicy - zjazdowicze - walczyli do końca, ale zwycięzca mógł być tylko jeden. Krudki wyciął okno z niewłaściwej strony obudowy, niemniej za finezję w cięciu dostał pierwsze miejsce.
Konkurs zakładania oplotów na czas NE555: Co tu dużo pisać... :).
Jarmark Św. Dominika
NE555: Zjazd to nie jedyna impreza jaka odbywała się w tym czasie w
Gdańsku. Z tego powodu musieliśmy ustąpić z głównej sceny, a konkurs
modyfikacji drużynowej został przełożony na niedzielę. O szesnastej scena
została opanowana przez Teleexpress i prezydenta Lecha Wałęsę (który później
prawie mnie rozjechał swoim służbowym BMW i cały czas zwracano się do niego
"Panie prezydencie"). Całe to zamieszanie związane było z
"Mistrzostwami świata w wysyłaniu sms-ów". Prowadzący podawał hasło
i chodziło o to aby jak najszybciej wysyłać sms-a pod podany wcześniej
numer. Pierwsze dziesięć osób wygrywało zestawy SimPlus-a. Jak się zapewne
spodziewacie nie mogło zabraknąć tam również Dzikich. Noriad był szósty i
zgarnął nagrodę - moje gratulacje! Konkurs malowania obudów
Ogłoszenie wyników w konkursie na najlepszą modyfikację NE555: W tym roku wszystkie obudowy konkursowe zostały zamknięte w
specjalnych gablotach. Niby ładnie, elegancko, ale utrudniało to robienie zdjęć
(dop. Pepe2k: trzeba było się zaopatrzyć w filtr polaryzacyjny!). Alejka z
obudowami konkursowymi została otworzona dla zwiedzających dopiero w sobotę o
12:00. Do tego czasu autorzy mieli czas na dowiezienie swoich prac. Każdy z
uczestników zjazdu dostał magiczną kartę do głosowania, dzięki której mógł
decydować o losach modyfikacji wystawionych w konkursie. Urna do której
wrzucano karty, została zamknięta o 17:00 i szybko podliczono głosy. Za pomocą
taśmy odgrodzono alejkę, od publiczności robiąc swego rodzaju aleje gwiazd,
którą to będą przemierzać autorzy obudów w drodze na małą scenę w
namiocie.
Legwan: Wartości nagród z roku na rok są coraz większe, a idea moddingu dociera do szerszego grona osób. Konkurs na najlepiej zmodyfikowaną obudowę był przeprowadzony wręcz wzorowo! Wszystkie modyfikacje zostały zamknięte za szybą, tak samo jak nagrody. Głosy jak zazwyczaj składano na specjalnych kartach, które potem wrzucano do urny, natomiast tym razem liczenie głosów nie miało poślizgu i bardzo szybko ogłoszono wyniki. Cieszy to, że z roku na rok przedstawiane modyfikacje są coraz lepsze i bardziej dopracowane - wyłonienie kolejnych miejsc wcale nie było łatwe. Sobotni wieczór NE555: O spotkaniach towarzyskich nie ma się co rozpisywać. Poniżej macie kilka uchwyconych momentów, resztę możecie dopowiedzieć sobie sami (lub też powspominać jeśli byliście obecni :P).
Z serii Anegdoty Obyczajowe Crocer - król parkietu, anarchista. ***
*** Krudki - seksuolog z zamiłowania. ***
*** Lolek - zdobywca kobiet, zawsze uśmiechnięty. ***
Galeria obudów konkursowych Najlepsza modyfikacja roku 2005 W tegorocznym konkursie na najlepiej zmodyfikowaną obudowę mogliśmy wybierać z pośród czternastu prac: USN Cerbus Tuned case SomsoK Red Alert PURE METAL 2 Prawie zdążyłem Mech-T7 KRYPTONITE gta case mode Flight Recorder CITADEL CORE Jeżyk (miejsce III) Frania (miejsce II) Musk (miejsce I) Wrażenia NE555: Po pierwsze, cieszy mnie to, że tak niewiele obudów byłem
zmuszony oglądać po raz kolejny (chodzi o te które już, kiedyś, gdzieś,
brały udział w konkursach). Moim pierwszym faworytem, gdy jeszcze alejka była
zamknięta dla zwiedzających, była modyfikacja o nazwie USN Cerbus. Z
daleka wyglądało to trochę jak czołg :). Z bliska niestety okazało się, że
obudowa wykonana jest ze sklejki (albo czegoś podobnego) - wszystkie krawędzie
były postrzępione (co zresztą widać na zdjęciach) - mocno niweczy to efekt. 15 sierpnia, godzina 21:40 Autorzy: Mr.Muffin, birdman, meecowhy.
Okazało się że Mr.Muffin z okiem z plasteliny jest przystojniejszy od przeciętnej szlifierki kątowej z tarczą do betonu. Ten rezultat zachęcił nas do dalszych prac. Następnym etapem było sprawdzenie czy dobrze odlany został nos.
Po dogłębnej analizie stwierdziliśmy, że odlew nie spełnia naszych wygórowanych norm. Jednak lenistwo wzięło górę i użyliśmy go, pomimo licznych wad (zaszpachluje się przecież). Godzina 21:41 Przystąpiliśmy do cięcia i łamania pleksy...
Efektem były dwa pocięte palce i pudełko połamanej pleksy. Wynik całkiem niezły. Godzina 21:45 Mr.Muffin stwierdził, że to nie plastelina tylko kostka rubika i postanowił ją ułożyć:
Tymczasem meecowhy ciężko pracował wśród kłębu iskier i smrodu palonej pleksy. Później wpadł na pomysł podłączenia sprzętu do prądu zamiast pocierać pleksą o kamień:
16 sierpnia Po ciężkim dniu pracy naszego wspaniałego teamu uzyskaliśmy fenomenalny efekt:
Gipsową formę! Piorunujące osiągnięcie techniki 21 wieku. Po długiej debacie trwającej tyle co zjedzenie 1,5 snickersa i wypicie butelki wody mineralnej, postanowiliśmy ją pomalować.
Niestety różowego nie było... Godzina 18:25 Nawet birdman wziął się do roboty:
Wbrew pozorom to tylko fotomontaż. Birdman nic przy tej budzie nie zrobił. Chodził tylko i marudził. Czasem zepsuł też powietrze. Godzina 18:25 Przyszedł czas na wyjęcie z pudełek naszego mega sprzętu:
Potężny router oparty na najnowszym procesorze P2 266 MHz, płycie Asusa i 96 MB SDRAM. To robi wrażenie nawet na sąsiadach z naprzeciwka. Godzina 18:52 Meecowhy dowiedział się w końcu jak rozkręcić klawiaturę i jak działa otwornica. Radości nie było końca.
Wbrew pozorom nie są to tabletki Cholinexu. To są tabletki Strepsils o smaku cytrynowym. Godzina 19:29 Z nudów stwierdziliśmy, że birdman powinien się uczesać. Zrobiliśmy więc lusterko:
Łamania plexy nigdy za wiele:
Godzina 21:44 -Samhain? My w tym roku nie przyjedziemy... Obudowę nam szlag trafił...
17 sierpnia Prace ruszają od nowa. Meecowhy ma focha i stwierdził, że nas nie lubi i że śmierdzą nam stopy. Mr.Muffin się tym nie przejął. Miał większy dylemat: czy jak to puszczę to odpadnie?
Okazało się jednak, że dzisiaj robią całkiem niezłe kleje i postanowiliśmy przykleić do tego wszystko, co nam tylko w ręce wpadnie:
Godzina 17:41 Przyszedł czas na tuning twarzy meecowhya:
Po szybkim głosowaniu doszliśmy do wniosku (wyniki utajnione), że jednak pomalujemy obudowę:
Małe poprawki po amatorach :P.
Birdman nadzorował całą operacje (czyt. opierniczał się):
W piątek wieczorem, kiedy wszyscy imprezowali w Gdańsku, my działaliśmy dalej.
Jeszcze trochę kleju:
I gotowe! NE555: Drugie miejsce w konkursie modyfikacji zajął Bercow - jeden z Dzikich braci. Również on zgodził się na przedstawienie nam jak powstawał jego projekt. Autor jest młody wiekiem i musi się jeszcze dużo nauczyć (w szczególności pisania artykułów :P). Miałem przy tym tekście dużo pracy, niemniej niech będzie on przykładem dla domorosłych moderów, że włożona praca procentuje i pozwala osiągnąć sukces. Wstęp Celem każdej modyfikacji jest stworzenie czegoś niepowtarzalnego, niezwykłego, co wzbudzi zachwyt i podziw innych osób. Celem mojego projektu jest... w sumie to sam nie wiem. Chyba chęć pokazania się, sprawdzenia swoich umiejętności. Był jeszcze jeden waży powód, chyba najważniejszy - Zjazd w Gdańsku. Zdecydowałem się na rozpoczęcie prac nad modyfikacją po wizycie na zeszłorocznym Zjeździe. Nie zaprzeczę, że dodatkowo zmotywowały mnie nagrody przyznawane w konkursie.
Plan! Na wstępie napiszę, że praca wykonana przy tej modyfikacji to nie są trzy dni spędzone w garażu. Może taka praca wydaje się łatwa, bo podobnie i ja myślałem na początku, ale są to tygodnie ciężkiej roboty. Każdy kto przerabiał swoją obudowę, wie o czym mówię. A jeśli jeszcze tego nie robiłeś, nie zniechęcaj się na starcie, bo satysfakcja jest ogromna. Na samym początku potrzebny jest projekt. Zainspirowała mnie inna obudowa, która nie ma nic wspólnego z moją poza tym, że nie przypomina zwykłego PC-a. Po paru dniach intensywnego myślenia (to też męczy :P), powstał pierwszy projekt. Niezbyt skomplikowany, zwyczajny szkic na papierze milimetrowym. I do dziś nie wykonałem dokładnego projektu, wszystko robiłem spontanicznie, a ostateczna obudowa różni się od pierwotnych założeń.
Potem należało skompletować części. Podstawa to rama zrobiona z aluminiowych kątowników, a ścianki oraz bęben są z plexi. Tak, bęben. Ponieważ założeniem mojej modyfikacji był komputer przypominający pralkę - bęben był niezbędny. Kątowniki zostały przycięte do odpowiednich wymiarów i połączone za pomocą nitów. Aby konstrukcja była sztywniejsza zrobiłem wsporniki z aluminiowych trójkącików przyciętych na gilotynie. Nity zostały zeszlifowane, inaczej uniemożliwiały by zamontowanie plexi.
Wykonanie ścianek Ścianki obudowy zostały wykonane z plexi, grubości 3 mm. Została ona zeszlifowana, gdyż na jednej stronie znajdowała się pierwotnie reklama. W tym celu użyłem papieru wodnego o grubości 400 i mojej, świętej pamięci, szlifierki oscylacyjnej. Na szczęcie, w szlifierce uszkodziły się łożyska, dopiero po oszlifowaniu wszystkich kawałków (teraz mam już nowy sprzęt :)). Oczywiście można kupić już gotową białą, albo przezroczystą plexi, ale ja miałem takie odpady pod ręką wiec postanowiłem je wykorzystać. Po oszlifowaniu, wyciąłem odpowiednie fragmenty wyrzynarką i brzeszczotem do cienkiej blachy. Krawędzie wyszlifowane za pomocą szlifierki kątowej i tarczy z papierem 40, a potem wyrównane ręcznie papierem 80. Nie polecam szlifowania tylko szlifierką kątową ponieważ ma ona bardzo duże obroty i plexi może się stopić. Należy pozostawić sobie z 1-2 milimetry na papier ścierny - szlifierką idzie znacznie szybciej, ale można pojechać za daleko (i będzie problem...).
W przedniej ściance został wywiercony otwór na bęben, oraz przedni panel, a po bokach otwory na okna wycięte za pomocą otwornic i wyrzynarki. Dół to kawałek przezroczystej plexi. A na samym końcu tylna ścianka - w niej znajduje się otwór na wentylator oraz wyjścia na karty rozszerzeń i zasilacz. Zrobiłem również dodatkowy przedni panel, na którym zamontowałem CD-ROM, termometr, wyłącznik, oraz potencjometr od pralki.
Chłodzenie wodne Jak to zwykle w pralce bywa: coś się leje, coś się płucze... Dlatego i w mojej konstrukcji nie mogło zabraknąć bębna! Bęben został wykonany z fragmentu rury z plexiglasu, który udało mi się kupić za 25 zł. Aby nic nie wyciekało musiałem wyrównać obie ścianki rury, ponieważ był to kawałek z odpadów (nówka kosztuje około 200 zł za 1 m2). Tutaj wystarczył papier 40, a potem 400. Ścianki boczne bębna, w kształcie kół, zostały wycięte z plexi, a wszystko to skręcone prętami M5 i przykręcone do przedniej ścianki, za pomocą ładnych nakrętek. Wszystko uszczelnione zaciskami. Z bębna wystają dwa króćce choinkowe od wody, oraz jeden do odpowietrzenia układu wraz z kominkiem.
Cały system napędza pompa do wody firmy Cornelius. Pompa chłodzona jest
przez wentylator 120 x 120 mm, zasilany z 230 V. Nie wiem jakie dokładnie ma on
parametry, ale jest to gruby wentylator o dosyć dużej mocy, używany w lodówkach
do chłodzenia (zapobiega zamarzaniu). Zdecydowałem się na nie z powodu ich dużej
wydajności.
Oświetlenie Bez oświetlenia, żadna modyfikacja obejść się nie może, dlatego zamontowałem w obudowie jedną czerwoną katodę, jedną katodę UV, oraz jarzeniówkę również świecącą na czerwono. Dodatkowo zrobiłem podświetlenie nóżek obudowy. Wyciąłem cztery kółka z plexi o grubości 10 mm. Szlifowałem je w parach, przykręcone do siebie śrubą i zamontowane z wiertarce - po chwili były gładkie. Użyłem diod LED ultra-jasnych koloru niebieskiego.
Do oświetlania bębna zmontowałem migacz na układzie NE555. Miał on sterować diodami. Niestety układ mi nie zadziałał :/. Pomimo tego podaję schemat, może komuś się uda. Zamiast tego użyłem tam 16 diod LED świecących przez cały czas.
Montaż i malowanie Montaż wydawał mi się banalną czynnością, ale skręcenie i dopasowanie wszystkiego zajęło mi ponad 12 godzin - i tak jak poszedłem do garażu około 18:00, to skończyłem dopiero o 6:30 rano, na cztery godziny przed Zjazdem! Oczywiście boki zostały przykręcone ładnymi śrubkami, jak również płyta i cały osprzęt niezbędny do pracy PC. Wentylatory, które były niezbędne do chłodzenia pompki, pomagają zarazem chłodzić dyski twarde. Do tego dochodzi jeszcze system wodny i oświetlenie. Kable od włączników i wszystkich innych elementów na 230 V zostały albo spięte w kostce, albo złączone konektorami.
Na końcu wszystko zostało ładnie wyczyszczone i wypolerowane, mimo że plexi była brudna po malowaniu - problem ten jednak zauważyłem dopiero po zerwaniu folii ochronnej. Okazało się, że niektóre miejsca są brudne mimo, iż całość została przed malowaniem oczyszczona denaturatem. Malowałem wszystko farbą akrylową, a plexi powinno się malować trochę inną farbą. Można powiedzieć, że plexi "odpycha" farbę, dlatego przed malowanie trzeba oddać ją do laboratorium gdzie zostaje ona pozbawiona ładunków elektrostatycznych i na podstawie badań, zostaje do niej dobrana odpowiednia farba, czyli sprawa bardzo droga i skomplikowana. (NE555: kto by się takimi rzeczami przejmował :P).
Kosztorys Pomijam wiele rzeczy, które już miałem na stanie.
Podsumowanie Była to moja pierwsza taka modyfikacja, nie licząc wycięcia boków w mojej domowej obudowie. Jak na pierwszy raz oceniam się całkiem dobrze, ale nie wszystko wyszło tak jak chciałem, miedzy innymi to malowanie. Mimo to, drugie miejsce na Zjeździe to bardzo dobry wynik i mogę podkreślić, że przegrałem zaledwie o parę punktów. Co do samej imprezy to była fajna, ale mogło by być lepiej. W porównaniu do zabawy na politechnice tegoroczna edycja wypadła cienko. Były rzeczy które mi się nie podobały, takie jak sposób losowania do konkursów, organizacja, czy dzień pierwszy, który w ogóle się nie udał... Ale za rok i tak na pewno przyjadę (i to zapewne z nową modyfikacją :P). NE555: Tradycyjnie już, pomimo chęci wstania wcześnie rano, nic z tego nie wyszło i w namiocie byliśmy dopiero przed dwunastą. Pierwszy wniosek po przybyciu był prosty: nie zdążyliśmy na rozdanie nagród za konkurs modyfikacji obudów. Nic jednak straconego ponieważ dzięki uprzejmości Realitynet jesteśmy w posiadaniu stosownych zdjęć z tego wydarzenia.
Rozdanie nagród Oto autorzy modyfikacji, które zajęły miejsca na podium:
Niedziela - dzień podkręcania Legwan: Nie podobało mi się oddzielenie stoisk PurePC od reszty za pomocą taśmy. Oczywiście można to tłumaczyć niebezpiecznymi substancjami tam przechowywanymi (DI i LN), ale zakaz wstępu osobom spoza redakcji to już przesada. Posunęło się to do tego stopnia, że użytkownicy PurePC, nienależący do redakcji, którzy sami przywieźli sprzęt nie mogli wejść za taśmę i rozłożyli się obok. Na szczęście nie zabroniono im korzystania ze zgromadzonych za taśmą środków chłodzących. Koniec, końców tam gdzie naprawdę bito rekordy, właściwie nikogo nie było, natomiast wokół chłopaków rozstawionych obok taśmy cały czas był komplet widzów. Choć kwestia bicia rekordów też może pozostać sporna - przy takim nakładzie środków i procesorze (X6800 i dwa duże dewary LN) mogliśmy spodziewać się czegoś więcej niż rekordu Polski. Zdarzały się nawet momenty, kiedy na wszystkich trzech stanowiskach coś nie działało. Niestety umowa zawarta pomiędzy dostawcą sprzętu, a PurePC nie zachęcała do naprawdę ekstremalnego kręcenia (zepsujecie - płacicie oraz żadnych modów). Mimo wszystko gratuluje osiągniętych wyników i wytrwałości (3 dni ciągłej walki). NE555: Nie jestem na bieżąco w temacie podkręcania - dużo bardziej wolę modding i elektronikę, niemniej napiszę co wiem :). Rozmawiałem w przedziale pociągu z Demkiem z PurePC i on był zadowolony z imprezy i własnych osiągnięć - wszystko zależy od punktu widzenia. Co do sprzętu - sponsor powiedział im, że mogą robić mody płyt, ale tak aby on potem nie był w stanie rozpoznać która była przerabiana. Z drugiej strony nie pozwolono MaSellowi na prosty update BIOSu...
Osiągnięcia w OC NE555: Teoretycznie to niedziela była dniem podkręcania - w praktyce ludzie z PurePC już od piątkowych godzin porannych próbowali swoich sił w ekstermalnym OC. O komentarz poprosiłem kogoś kto był najbliżej wydarzeń, modertora naszego forum - MaSella.
MaSell: Tegoroczny zjazd w Gdańsku był dla mnie nieco inny, niż dla
zwykłego użytkownika. Pojechałem tam jako Redaktor serwisu PurePC mając na
celu podkręcanie komputerów (podobno nawet nieźle mi to wychodzi). Oczywiście
nie było to zwykłe klikanie w BIOSie, tylko coś znacznie ciekawszego. Napis
na mojej koszulce bardzo dobrze wszystko odwzorowywał - "Extreme Benching
& Overclocking".
Żeby było ciekawie i nietuzinkowo do schłodzenia całej tej maszynerii dostaliśmy kilkadziesiąt litrów ciekłego azotu, 25 kg suchego lodu, autokaskade, FC - podsumowując wszystko czego dusza overclockera zapragnie.
Zapewne już Was przynudzam moim gadaniem, a Pepe2k (pozdrawiam) urwie mi głowę za to, że tyle miejsca zajmuję (dop. Pepe2k: po co urywać jak i tak jest pusta...). Przejdę do rzeczy, czyli wyników: uzyskane wyniki w programie SPI są najlepszymi w Polsce. Nie będę dokładnie wypisywał konfiguracji komputerów testowych - podstawowe informacje znajdują się na screenach. Mając karty graficzne takiej klasy nie można było przejść obok popularnych 3DMarków. Ponad 65 000 w 3DM 2001SE, czy ponad 41 000 w 3DM 03 to tylko niektóre z wyników.
Dodatkową atrakcją było podkręcanie mojego sprzętu, a mianowicie Pentium 2. Tak, to nie jest żart. Po schłodzeniu rdzenia do temperatury -120* C ze standardowego taktowania 233 MHz udało się uzyskać... 700 MHz. Jeśli ktoś jest dobry z matematyki na pewno zauważył, że jest to "tylko" 200% więcej niż "fabryka dała" (dop. Pepe2k: stabilne czy tylko na ekranie post, hm?). Zdjęcia wykonał Demek:
Konkurs drużynowej modyfikacji obudowy NE555: Konkurs ten miał odbyć się w sobotę, lecz z braku czasu
musiał zostać przeniesiony na niedzielny poranek. Zasady są proste: trzy drużyny
dostają obudowę, sprzęt, puszki z farbą i półtorej godziny na wykonanie
swego dzieła. Reszta to kwestia wyobraźni i zdolności manualnych zawodników.
Sam z chęcią wziąłbym udział w tym konkursie, ale losowanie odbyło się
bez mojej wiedzy...
Pokaz podkręcania na głównej scenie NE555: Ostatnim punktem programu był pokaz podkręcania i chłodzenia
azotem na scenie przed namiotem. Niestety z powodu brzydkiej pogody (zachmurzone
niebo i sporadyczne opady) cały sprzęt przeniesiono na zadaszoną scenę
(pokaz miał się odbyć na dole przed nią). Był to duży minus dla widowiska,
lecz niestety względy bezpieczeństwa tego wymagały. Ale to jeszcze nie
koniec. Fatum musi trwać! Pierwsza płyta główna, z powodu dużej wilgoci,
odmówiła posłuszeństwa. Na szczęście zaraz przyniesiono drugą z przykręconym
już kontenerem. Nalano azotu - Samhain informował publiczność o coraz to niższej
temperaturze. Gdy zmalała poniżej -150 *C musieliśmy chwile odczekać, bo
procesor odmówił posłuszeństwa. Gdy jednak temperatura wzrosła, podkręcono
go na 4 GHz i włączono system by przeprowadzić testy stabilności. Niestety
przywitał nas charakterystyczny niebieski ekran, pomimo że wcześniej ten
procesor wstawał na ponad 4,5 GHz. Cóż, zdarza się najlepszym - nawet M$-owi
swego czasu na jednym z pokazów...
Powrót do domu
NE555: Zjazd został oficjalnie zamknięty ok. 15:00. Pożegnaliśmy
się i zabraliśmy nasze bagaże z namiotu (tymczasowej przechowalni :)). Resztę
czasu spędziliśmy w pizzeri, a następnie na dworcu by ostatecznie o 19:20 wsiąść
w pociąg do domu. Powrót to najmniej ciekawa część podróży. Wszyscy zmęczeni
odsypiali trzy dni zjazdu. Z serii Anegdoty Obyczajowe G_Reddy NE555: We wstępie napisałem, że chcę Wam przedstawić różne punkty widzenia. Gdy zapraszałem do współpracy kilka osób nie sądziłem, że taki tego będzie rezultat. Do przeczytania zapraszam wszystkich tych, którzy są już znudzeni zastaną formą i mają dość konwenansów. Tekst został zachowany w niezmienionej formie (poza poprawkami ortografii). Autor Pior Świeżak vel. subbass Dawno temu, w odległej galaktyce.... ee... troszkę mniej patosu, zacznijmy od nowa :). Nadszedł długo oczekiwany dzień, dzień w którym na stołach piętrzą się pieczone procesory, a azot leje się pełnymi kielichami... ahh znowu ten wzniosły ton, ale czemu się dziwić, w końcu nastało to, na co wszyscy z utęsknieniem czekaliśmy od ponad roku - THE ZJAZD :). Pozbierawszy całą drużynę (w tym adamm, który, ku naszemu zdziwieniu, mieszka w lesie ;p, krudki, oraz dwóch moich ziomków - GreenGhost i Przybyl) wyruszyliśmy w drogę. Po około 5 godzinach jazdy samochodem (ahhh ten cudowny remont siódemki ;p) byliśmy u celu, w miejscu, gdzie rejestracje zaczynają się na GDA... nie zwlekałwszy zbytnio przystąpiliśmy do pierwszego celu naszej wyprawy: I. Rozpoznać lokalizację taktyczną wyrka Zorganizowane przez Samhaina wyrka - czyli dom studencki nr5 - mieścił się przy ulicy Wyspiańskiego 7, ale kogo to tak właściwie obchodzi ;P - ważne że: 1. był W międzyczasie podjechałem na dworzec po Masellka i jego freonowego lewiatana, po czym wszyscy dumnie ruszyliśmy na targ węglowy szukać namiotu zjazdowego. Zatem hmmm.... właściwie gdzie? II. Odszukać Sama rozdającego darmówki Z pomocą w opresji przyszli tubylcy. Na hasło "który numer pasuje do dworca głównego?" otrzymaliśmy odzew "dwa", po czym spokojni o naszą przyszłość ruszyliśmy w drogę. Wysiedliśmy koło dworca, przeszliśmy jeszcze pół miasta i w końcu oczom naszym ukazał się ON - namiot MTG na którym dumnie zwisał banner ZJAZD O/C MODERS. Jakże on śliczny był ;) III. Rozpoznanie i inwigilacja terenu manewrów. Namiot był dość duży, tak gdzieś hyc hyc hyc szeroki i hen długi, także sami widzicie - miejsca było sporo. Przy wejściu, po odbyciu ciekawej konwersacji z człowiekiem pilnującym wchodzących, dokonałem rejestracji. ON: A ty gdzie? Złożywszy podpis, na czymś, co wedle zapewnień obsługi stuprocentowo nie było cyrografem, otrzymałem gustowny, jedyny, bezcenny i niepowtarzalny identyfikator zjazdowy. Po wejściu do namiotu, obok jednej rzeczy nie można było przejść obojętnie. Przyćmiewała ona w dużym stopniu całą resztę. Była to pustka, a dokładniej dużo niewypełnionej przestrzeni. Szczerze? - nie robiło to dobrego pierwszego wrażenia. Na szczęście - jak się później okazało - nie było w rzeczywistości tak źle. Na środku rozstawiono gabloty z konkursowymi obudowami, nieco w głębi kilka stoisk sponsorów (w tym, moim zdaniem, najlepsze miał Zenfist - i to nie tylko dzięki hostessom :), najgorsze natomiast Techsolo - czy ktokolwiek widział kogoś od nich przez te 3 dni?!?). Po krótkich oględzinach doszliśmy do wniosku, że w najbliższym czasie nie zapowiada się na dobrą zabawę, więc po kilkudziesięciu minutach czekaliśmy na powrotny tramwaj do akademika (ku naszemu zdziwieniu również numer dwa:)) i postanowiliśmy wrócić do namiotu w sobotę z rana. IV. Poznanie lokalnej infrastruktury turystycznej. Od tej pory nastał czas odpoczynku i szeroko rozumianego chilloutu - ręczniki w plecak i na plażę! Znowu z pomocą przyszedł tramwaj numer dwa, dojechaliśmy nim do jelitkowa (swoją drogą chora ta nazwa, nie ? :P). Od pętli gdzie zatrzymał się tramwaj kilka kroków i byliśmy na plaży. Plaża jak plaża - nie ma co opisywać suchy piach, mokra woda, stadko wielorybków smażących się na ręcznikach... a pośród nich - Wielka Dmuchana Poducha - obowiązkowa atrakcja następnych zjazdów :) (Pragnę w tym miejscu zaznaczyć iż jest to odjechana sprawa). Niestety, zegar tykał, a my nieubłagalnie zbliżaliśmy się do godziny "Y". Uderzyliśmy w drogę powrotną do akademika. V. "Y" jak yntegracja W życiu każdego mężczyzny jest taki moment kiedy trzeba wreszcie powiedzieć stanowcze NIE! Jeżeli wszyscy idą pić to my NIE zostajemy w domu :). Z tą myślą zakupiliśmy lokalny sezonowany trunek winogronowy o smaku osiem pięćdziesiąt... adamm: poproszę to ostatnie wino. I ruszyliśmy na poszukiwania imprezy. Ku naszemu zadowoleniu impreza nie kazała się długo szukać i już po kilku minutach wpadliśmy na rozentuzjazmowane stadko zjazdowiczów. Szybka wymiana uścisków dłoni i już mogliśmy zacząć integracje... nie będę się dłużej rozpisywał o tym co się działo... bo właściwie co Was to obchodzi wszystkich? :P kto nie był niech żałuje i zapraszamy za rok! Tym czasem zbliżała się sobota...
VI. Dzień drugi Gdy zwlekliśmy się z łóżek i dotarliśmy w końcu do namiotu, była godzina 12. Dzień drugi zjazdu miał się odbywać pod hasłem "wyrwać darmówki od sammhaina". Dowiedzieliśmy się, że w tym roku odbędzie się kilka dobrze nam znanych konkursów takich jak: najlepiej zmodyfikowana obudowa w Polsce (ciężko będzie wyrwać cokolwiek bo żadnej obudowy nie wystawiliśmy), patroszenie dysków twardych na czas (etam co najwyżej dostaniemy po długopisie :)), wycinanie okna w obudowie (nuuuuuda :P), malowanie klawiatur przez płeć piękną (ekhem :P - cóż dodać - brzydale z nas). Tak więc nasza trójka postanowiła skupić w szczególny sposób swoją uwagę na jednym: "drużynowa modyfikacja obudowy". Już zawczasu czuliśmy w kościach cięcie metalu i krzesanie iskier, oczyma wyobraźni widzieliśmy pomalowane sprayem ręce i pocięte palce... duch współzawodnictwa szeptał za plecami "zabić kota... zabić kota...", wiedzieliśmy już - Twórca przeznaczył nas do tego zadania... VII. Bitwa Podczas gdy w przeciwległym końcu namiotu Masell i wesoła gromadka wyciskali ostatnie megaherce ze zmrożonych, zakutych lodem i zaklejonych wazeliną maszyn, my ze spokojem czekaliśmy na rozpoczęcie losowania. Chwila niepewności, z każdej drużyny po jednym wybrańcu czeka aż Samm rzuci w powietrze kulkę*) i.... ruszyli. W powietrzu zagrzmiało od pisku butów, gruchotu pękających kości i wrzasku ugryzionych. Kurz w końcu opadł. Ku naszemu zdziwieniu w ręku jednego z nas znajdowała się kulka (był to przybyl, i właściwie to tylko u niego spodziewaliśmy się ją zobaczyć), ku naszemu większemu zdziwieniu - wyglądała tak samo jak ta, którą Samm przed chwilą rzucił w tłum (i tak, innej nie znaleziono :P). Oznaczało to tyle, że nasza fantastyczna trójka została wybrana... :) *) losowanie odbywało się w następujący sposób: Sammhain rzucał kulkę od myszki w stronę ustawionych w rzędzie przedstawicieli drużyn. Kto złapał - jego drużyna zostawała wylosowana.
VIII. Oczekiwanie Tym czasem zjazd w dalszym ciągu tętnił życiem, jakby nie zważając na nasz sukces (parszywiec :P). Pomiędzy nielicznymi stoiskami kręcili się zwiedzający, pomiędzy kręcącymi się zwiedzającymi kręciły się hostessy kręcąc tyłeczkami, a obok kręcących tyłeczkami dla kręcących się zwiedzających siedzieli overclockerzy i kręcili co się dało. Jednym słowem, O/C całą gębą. Dzień mijał leniwie, rozpoczęły się przygotowania do konkursów, NOS 3 został zapakowany na paletę i pojechał pod scenę. Samhain rozgrzewał przeponę przed mającym się wkrótce odbyć show. Uczestnicy tłumnie gromadzili się wokół sceny, a my, nie myśląc o niczym, przyglądaliśmy się wszystkiemu, przeżuwając coś w pobliskiej knajpie, czekałwszy...
IX. THE SHOW TIME Wszyscy zajęli swoje pozycje. Zaciekawienie przechodzących gapiów rosło wprost proporcjonalnie do ilości osób gromadzących się wokół sceny. Po chwili Samm wyszedł przed szereg, i drżącym głosem powitał zgromadzonych. Dalej już poszło z górki. Szybkie wprowadzenie po co właściwie tu jesteśmy, po jaką cholerę lejemy azot na komputery i traktujemy je szlifierkami. Przedstawienie wielkiego jak stodoła na gąsienicach NOSa, rozdawanie gadżetów od sponsorów oraz wcześniej wspomniane konkursy (pragnął bym w tym momencie nadmienić iż jeden z nich wygrał krudki:)). Kiedy już mieliśmy zaczynać naszą konkurencje, na scenę wkroczył Wałęsa i zaczął wysyłać sms-a - to jakże ważne wydarzenie zostało relacjonowane na żywo przez pierwszy program telewizji publicznej - zatem nasz nic nie znaczący konkurs został odwołany :), a konkretnie przesunięty na godzinę 12.00 dnia następnego. Cóż dodać - są rzeczy ważne i ważniejsze? Teraz jeszcze krótkie przemówienie organizacyjne i mogliśmy spokojnie udać się na zasłużony odpoczynek. Wróciliśmy do pokojów i grzecznie poszliśmy spać. X. Kukuryyydzaaa :D Mam nadzieję, że w to nie uwierzyliście naiwniaki? ;p Teraz dopiero zaczął się kolejny dzień. Postanowiliśmy uderzyć do Sopotu, integrować się w mniejszym gronie (czyli GreenGhost, przybyl, krudki, adamm i ja). Ale to nie czas i nie miejsce na opowieści o tym co się dalej działo, każdy z was zna lepsze i ciekawsze.... ...tymczasem obudziliśmy się następnego dnia szukając czegoś by ugasić pragnienie. XI. Dzień 3 - ostatni (chlip) Po pewnym czasie ogarnęliśmy się z bagażami, przedłużyliśmy
zameldowanie w DSie do 15 i ruszyliśmy do namiotu na spotkanie z niewiadomym.
Na miejscu byliśmy przed 10 i wszystko powoli budziło się do życia... bardzo
powoli... zasadniczo to prawie wszyscy jeszcze spali :). Znaleźliśmy chwilkę
by pograć na udostępnionych dla zjazdowiczów konsolach Xbox, przebraliśmy się
w zjazdowe koszulki i wciągnęliśmy się w przygotowania. W międzyczasie spadł
deszcz (Samhain zorganizował jakiś dach żeby na nas nie padało) i popsuła
się szlifierka (jak pech to pech - my wzięliśmy tą popsutą - nikt jej nie
chciał a wydała się taka sympatyczna ;p).
XII. Epilogue (verry chlip) Podsumowując: V Zjazd O/C % Moders zaliczam do udanych i nie chodzi mi teraz o zdobyte nagrody czy wyrwane darmówki. Chociaż w porównaniu z rokiem poprzednim wystawcy - powiedzmy szczerze - nie dopisali, to całość nadrobiła niepowtarzalnym klimatem i możliwością spotkania się z nietuzinkowymi ludźmi. Na zakończenie zostaje napisać, do następnego, za rok, kocham kukurydze! ;) EOF Witamy w Globalnym Elektronicznym Centrum Komunikacji. Proszę podać czas i miejsce podróży... 18.08.2006 0900 Zulu, gdzieś na północy Polski Zamek wyglądał na opuszczony. Okiennice skrzypiały w rozbitych oknach, a
wokół walały się, nie wiadomo skąd, stosy papierów. Wnętrze budowli nie różniło się od tego co nasi bohaterowie spotkali na
zewnątrz. Panowała tutaj osobliwa cisza, zupełnie jakby to miejsce na coś
czekało, może na rozpoczęcie? Pytanie to jednak zostało bez odpowiedzi, gdyż
do grupki naszych bohaterów podszedł nie kto inny jak sam Hein Sam: 19.08.2006 1300 Zulu - ...i wtedy klient sruuuu! I spalił obydwa zasilacze! Haha Haha ha! 19.08.2006 Z pamiętnika: 15.00 - Gapimy się na SuperPI. 19.08.2006 1800 Zulu - I teraz droga publiczności przystępujemy do wycinania okien w obudowach! Tłum szalał. Zawodnicy mężnie prężąc muskuły przystąpili do cięcia blachy i krzesania iskier. Klaskom i okrzykom nie było końca. Metal latał we wszelkich możliwych kierunkach. Szlifierki wydawały z siebie ostanie tchnienia. Aż w końcu, zwycięsko, otwory zostały ukończone, zaś najlepsi uhonorowani zostali młotkami zwycięstwa, które miały przynieść im sławę i bogactwo po wszeczasy. Tymczasem Mały Joe ogłosił ten dzień świętem państwowym. 19/20.08.2006, straciłem rachubę - Hej chłopczyku spod stołu ! Czy to ty zamawiałeś frytki? 20.08.2006 1400 Zulu - Kooommuu prezent?? Strumień opasek spadł na publiczność, która zgodnie domagała się więcej i więcej darmówek. W końcu nie co dzień można dostać coś od samego Heina. - I jak wam się podobało chłopaki? - spytał mimochodem Ta444. Wszelkie podobieństwa zdarzeń i osób tutaj występujących są całkowicie przypadkowe, i zostały wykorzystane bez niczyjej zgody. Podsumowanie Legwan: Po mojej relacji chyba doskonale widać, że człowiek
najlepiej zapamiętuje tylko złe rzeczy, dlatego czas napisać trochę dobrego.
Impreza pod względem rozmachu, organizacji i pracy włożonej, przyćmiła
wszystkie wcześniejsze. NE555: Wiele osób, które były na poprzednich zjazdach chciało by
powrotu do poprzedniej formy tej imprezy - choćby trzecia edycja namiotowa. Uważają,
że Zjazd jak sama nazwa wskazuje, powstał by raz w roku zebrać w jednym
miejscu całe środowisko OC & modding - ludzi, którzy na co dzień znają
się tylko z Internetu. Wspomniałem o tym Samhainowi, gdy rozmawiałem z nim
ostatniego dnia imprezy. Stwierdził stanowczo: "Już nigdy nie będzie
takich imprez - powrót do poprzedniej formy jest niemożliwy". Dlaczego?
Powód jest prosty. Co przyciągnie sponsorów na tego typu imprezy?
Potencjalnie nowi klienci. Po to przyjeżdżają firmy i wystawiają swoje
stoiska by się zareklamować i sprzedać swoje produkty. A to wymaga przyciągnięcia
i zachęcenia nowych osób, zupełnie nie związanych z tematem - idziemy w
stronę komercjalizacji. Takie są fakty. Legwan: Jak podsumować tegoroczny Zjazd? Ciężka sprawa. Chyba najlepsza będzie oryginalna wypowiedź kolegi z Realitynet, jaką usłyszałem, kiedy już wracaliśmy ze zjazdu na dworzec kolejowy: "Wiesz, rok temu wyjeżdżałem ze zjazdu z bananem na twarzy (czyt. bardzo zadowolony), natomiast w tym roku czuję wyraźny niedosyt". Ja od siebie dodam, że mimo wszystko warto było tłuc się przez całą Polskę dla tego 3-dniowego spotkania się z ludźmi i choćbym już teraz wiedział, że za rok będzie o wiele gorzej to zapewne też się tam pojawię - nie dla zjazdu, nie dla konkursów, nie dla nagród ani nie dla ekstremalnego podkręcania, ale żeby spotkać się z WAMI! A kto nie był i tak niech żałuje :). Są to tylko i wyłącznie moje przemyślenia, których nie piszę na gorąco, ale po dłuższym czasie od powrotu. Jest to opinia osoby, która tam była i doświadczyła wielu rzeczy, bawiła się ze wszystkimi i zapamiętała to, co przeżyła. Jeśli komuś nie podoba się moje zdanie to zapraszam do polemiki, ale proszę o konkrety, bo fakt, że Polacy umieją tylko narzekać jest dobrze znany. NE555: W oficjalnym podsumowaniu na stronie zjazdu możemy przeczytać: "czas na małe podsumowanie tej udanej imprezy: (...) Ilość widzów: 500 osób z całej Polski związanych z imprezą oraz około 5000 widzów w namiocie wystawowym, jak również przed nim." To tylko liczby. Nie byłbym, aż tak super optymistyczny. Oto moje zarzuty:
Co by jednak nie mówić, Zjazd w Gdańsku zapewnił mi wiele ciekawych wspomnień i nie żałuję, że się tam zjawiłem - nawet pomimo tego, że musiałem jechać na drugi koniec Polski. Było sporo niedociągnięć, ale wszystko to można poprawić. Organizatorzy na swojej stronie informują: "Niedługo informacje o VI edycji Zjazdu...". I tym optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć naszą relacje. Na razie dzicy Bracia i Siostry!
Lista zasłużonych Czyli komu i za co dziękować:
PS. Dla ciekawskich mamy także materiał wideo ze Zjazdu! Pliczek wmv, waży 24 MB i dostępny jest tutaj! NE555 we współpracy z dzikimi braćmi. MaSell 05-09-2006, 23:30 Pierwszy:P mkk270 05-09-2006, 23:35 Drugi, nic nie wyładniałeś od ubiegłego roku :P Grzeho 05-09-2006, 23:46 Po ile szły te używane fandery? :P subbass 05-09-2006, 23:54 czwarty ;] eeee.... kukurudza :D @Grzeho średnio po 2 HappyMeal e ;] MechWarrior 06-09-2006, 00:07 Ładna impra no naprawdę nieźle axquan 06-09-2006, 00:46 6! A nie, piąty, ale i tak nieźle. NE555: No nareszcie! :) To jak? Kiedy zajedzie nasza beczka piwa? :D Crocer 06-09-2006, 00:59 hahaha... n1! fotki fajowe (zwlaszcza te na ktorych ja jestem) XD txt przeczytam jutro ;p greenghost 06-09-2006, 01:24 No to bede 8. : ) Hue, hue.. Zjazd byl spoko, nie moge sie doczekac VI : ) I oczywiscie, niech kukurydza Was prowadzi ;P Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta, to możesz je założyć tutaj. |