Strona Główna | Artykuły | Forum | Galeria | PTSC | OC Guide | Wszystko o... | Baza overclockingu

Zarejestruj się! | Login: Hasło:
Menu
Na forum
Artykuły
Statystyki
Licznik: 11572841
On-line: 14
 
Reklama
Najnowsze publikacje
 
 
 
 
Linki
V Ogólnopolski Zjazd O/C & Moders - relacja

V Ogólnopolski Zjazd O/C & Moders - relacja

Wstęp

NE555: W dniach 18 - 20 sierpnia 2006 roku odbyła się kolejna edycja Ogólnopolskiego Zjazdu O/c & Moders w Gdańsku. To już wybiła piąta edycja. Zaszło sporo zmian, ale czy na lepsze? Dowiecie się tego czytając naszą relację! Spisaliśmy wspomnienia w przeświadczeniu, że świat musi dowiedzieć się całej prawdy o minionych wydarzeniach ze Zjazdu. Relacja z założenia jest formą w pełni obiektywną. Obiektywizm jednak nie jest możliwy do osiągnięcia, ponieważ na każdego działały jakieś emocje. Dlatego też postanowiłem przedstawić kilka punktów widzenia - naszych Redaktorów oraz zaproszonych gości.
Tylko u nas najdziecie informacje o budowie nowego projektu NOS3 (znany także jako NOS Monolith), przeczytacie także o tym jak powstała modyfikacja MUSK, która zwyciężyła w konkursie na najlepiej zmodyfikowaną obudowę! Po tych słowach wstępu nie pozostaje Nam nic innego jak... rozpocząć.

Podróż - przybywamy!

NE555: Jest 1:10 w nocy. Dworce o tej porze mają specyficzny klimat. Jacyś goście chcieli od nas wyłudzić pieniądze (nie daliśmy się), można porozmawiać z bezdomnymi, z tarasu dobiegają dźwięki z pobliskiej dyskoteki, gdzieniegdzie snują się podróżni - ogólnie cisza i spokój. Pociąg przyjechał do Częstochowy punktualnie. W środku spotykamy (my czyli NE i Axquan) Legwana, G i Noriada. Od razu zajmujemy cały przedział. W tak doborowym towarzystwie nie sposób się nudzić - osiem godzin mija dosyć szybko.


Toast! Za panowanie nad światem!


Po co płacić za miejsce leżące?


Uwaga! Wchodzimy w nadprzestrzeń!


Cały czas w drodze.

Zakwaterowanie

Legwan: Tak jak co roku i tym razem w Gdańsku odbył się zjazd O/C & Modders - był to już jubileuszowy, bo piąty z rzędu Zjazd. Po dość długiej podróży i wielu przygodach, o których lepiej nie pisać (NE555: Oj, lepiej nie...) dotarłem, o poranku dnia pierwszego, do opromienionego słońcem Gdańska z nadzieją wspaniałej zabawy. Jednak zanim jeszcze pojawiliśmy się na miejscu zjazdu, zostaliśmy odprowadzeni do akademików, gdzie mieliśmy załatwiony nocleg. Nasz akademik był tak ukryty, że nie wiem czy byli byśmy w stanie trafić do niego, gdyby nie osoby odprowadzające, które w tym roku wspaniale się sprawdziły! Standard noclegowni określam jako bardzo dobry - trochę bardziej podniszczone niż te sprzed roku, ale rekompensowały to 2-osobowe pokoje i oddzielnie natryski, jednak za 40 zł moglibyśmy się spodziewać czegoś lepszego (szczególnie, że rok temu za podobne warunki płaciliśmy znacznie mniej), ale prawdopodobnie duża część kwoty powędrowała na poczet ubezpieczenia od ewentualnych zniszczeń (NE555: rok temu niektórzy trochę przesadzili...). Oczywiście nie ma co porównywać warunków do 3 Zjazdu, kiedy to spaliśmy w namiotach. Niestety w tym roku odległość pomiędzy noclegiem, a zjazdem znacząco wzrosła - do tego stopnia, że trzeba było skorzystać z komunikacji miejskiej, która musze przyznać, jest bardzo dobrze zorganizowana (rok temu wystarczyło 10 minut spokojnego spacerku).

NE555: Trafiliśmy nie dzięki dobrej organizacji komunikacji miejskiej, ale dzięki uroczej dziewczynie w kiosku ruchu, która pomogła nam w kwestii wyboru odpowiedniego tramwaju :).


Legwan i G otwierają drzwi swojego nowego mieszkania :P.


Krzesło, stół, łóżko i łazienka za ścianą - czego chcieć więcej? NE555 zaraz się rozpakuje i nastanie chaos.


Na miejscu spotykamy dziką ekipę!


Cóż znaczy ten wyraz twarzy? Być może: "Ratunku, wypuście mnie stąd!".

Gdańsk

NE555: Gdańsk to bardzo ładne miasto. Na każdym kroku można spotkać jakieś zabytkowe budynki. Z tego co usłyszałem, to większość z nich została zniszczona pod koniec wojny, a następnie odbudowana. W 1945 roku był to ważny punkt obrony niemieckiej. Do Gdańska zmierzały rzesze ludności cywilnej z całych Prus Wschodnich. Pomimo ciężkich strat, łącznie udało się przerzucić na zachód ponad dwa miliony ludzi (głównie cywilów). Sowieci mieli znaczną przewagę w liczebności broni pancernej, samolotów i ludzi. A do tego chcieli szybko zwyciężyć - Stalin popychał swoje wojska cały czas do przodu nie bacząc na straty, a te miażdżyły wszystko co napotkały na swej drodze. Tyle w kwestii historii.

Hala targowa

Legwan: Po zebraniu sił po podróży (NE555: tylko bez podtekstów :-D) postanowiliśmy zawitać na zjeździe i nawet udało nam się nie zabłądzić. Kiedy już dotarliśmy na miejsce, ukazały nam się tłumy ludzi, ale... nie na zlocie tylko na jarmarku dominikańskim. Właściwie główną imprezą był wspomniany jarmark, na którym postawiono m.in. olbrzymi namiot wypożyczony od Międzynarodowych Targów Gdańskich, w którym właśnie odbywał się Zjazd. Przy wejściu dostaliśmy identyfikatory, dzięki którym mogliśmy wchodzić za darmo (normalnie bilet wstępu wynosił 3 zł), co bardzo skrupulatnie sprawdzano. Chwilę później przywieziono wielką paczkę, która okazała się nowym wcieleniem projektu NOS. Namiot podzielono na sekcje, które przedstawiam na mapce mojego autorstwa (mam nadzieję, że choć trochę udało mi się zachować proporcje).


Namiot w którym odbywał się zjazd wyglądał w pełni profesjonalnie.


Wejścia do namiotu cały czas pilnowała ochrona.


Plan sporządzony przez Legwana.


Potajemnie zdobyty, oryginalny plan organizacji namiotu.

Zwiedzamy wnętrze

Legwan: Rozmieszczenie stanowisk było niespecjalnie przemyślane. Z jednej strony namiotu skupiono dużą ilość wystawców ze sprzętem "do pooglądania i pomacania" i to po obu stronach alejki, podczas gdy druga część namiotu pozostała niemalże pusta, a w szczególności straszyło jedno stanowisko (leżało tam tylko trochę ulotek) - najprawdopodobniej jakiś wystawca zawiódł. Środkiem biegła alejka z obudowami konkursowymi, ale do godziny 12:00 w sobotę była zamknięta dla odwiedzających. Gdy po jednej stronie robiły się korki i zastoje, to druga strona przypominała małomiasteczkowy bulwar w późnych godzinach nocnych. Oczywiście znajdowały się tam stanowiska głównych sponsorów, o co jednak nie można mieć pretensji. Na szczęście (a może nieszczęście) odwiedzających nie było aż tak dużo, aby całkowicie uniemożliwić ruch. O ile zjazdowiczów było sporo, to większą część widowni zajmowały osoby, które zwęszyły coś na wzór salonu gier i tylko przy okazji rozejrzały się po namiocie. Ogółem widownia nie dopisała, pomimo nawoływań Samhaina z głównej sceny i reklam Zjazdu w ogólnopolskich czasopismach.


Redakcja Dzikie.NET snuje się po sali.


Lekko zmodyfikowana konsola Xbox, a po prawej jej młodszy brat - Xbox 360!


Piątek stał pod znakiem gier - odbył się turniej Halo.


Zmagania można było również oglądać na projektorze - niestety z powodu oświetlenia niewiele było widać.


Ludzie z PurePC już od samego rana kręcili.


FC w całej okazałości.


MaSell zachwala konkurencję! Tfu! Przecież to żadna konkurencja dla NAS! :-P

Legwan: Z powodu tak dużego rozmachu imprezy nie ustrzeżono się wpadek organizatorskich. Impreza integracyjna w piątek wieczór - skończyło się na tym, że wiele osób (głównie Dzikie.NET) zmylone pierwszą informacja o braku takowej z powodu zbyt małej ilości wykupionych obiadów ulotniła się - dopiero co bardziej wytrwali dowiedzieli się, że jednak impreza będzie. Cała umowa z restauracją wydaje mi się w perspektywie czasu kiepskim pomysłem.

NE555: Również tak uważam. Ludzie poradzą sobie sami - szczególnie gdy zaczyna doskwierać głód ;). Obok namiotu był supermarket (z którego często korzystaliśmy) oraz pizzeria (a w okolicy cala masa restauracji i fastfoodów). Do Kreski na obiad udaliśmy się tylko raz (pomimo częstych napomnień Samhaina). Moje wrażenia? Jest to lokal o trochę wyższym standardzie. Gdy weszliśmy tam w sześć osób, z plecakami, w t-shirtach i identyfikatorach na szyi, to poczułem się trochę zmieszany. Kelner miał chyba podobne odczucia ;). Obiad za 20zł (normalnie 36zł) był podany w bardzo elegancki sposób.


Na obiedzie w Kresce.

Legwan: Kolejną sprawą jest dostęp do Internetu - o ile na zdjęciu można zobaczyć hot-spot, to tak naprawdę nikt nie miał dostępu on-line, ponieważ sieć została zabezpieczona kluczem WEP, którego pomimo wielu próśb nikt nie podał (dop. Pepe2k: trzeba było się włamać! ;)). Skończyło się na tym, że do stoiska Realitynet pociągnięto skrętkę, natomiast nasza grupa redakcyjna, aby dodać jakiekolwiek zdjęcia musiała wybrać się do restauracji Kreska, której szczerze dziękuję w naszym imieniu za okazaną cierpliwość oraz użyczenie nie tylko dostępu do Internetu, ale również gniazdka.


Gdy WiFi zawodzi, trzeba improwizować. Zawsze warto mieć w plecaku trochę skrętki... :)


Wronek z utęsknieniem zerka na złocisty napój.


Elmo ze sztandarem Zjazdu rusza na barykady!


Czas na przerwę. Od lewej: KefiR, Crocer, iNsAnE oraz fragment NE.


Relasku to czas... Od lewej: n0zYk, Lolek, NE555, Axquan, Legwan, Gru, KefiR, Crocer, Qrzyb32, iNsAnE.


Pierwszy dzień nie był zbyt ekscytujący - niektórzy woleli pójść na plażę :).

Wystawcy i stoiska


ASUS - sponsor strategiczny.


NVIDIA i nowe logo :)


Angela miała na swoim stoisku tester zasilaczy. Skorzystałem z okazji by porozmawiać na jego temat i dowiedzieć się czegoś więcej o aspekcie technicznym urządzenia.


RaidSonic.


Bloki wodne od Realitynet. Po lewej Frost 3 Duo na nowe procesory Intel Core 2 Duo, a po prawej zupełna nowość - pierwszy w Polsce blok wodny z rurką HeatPipe.


Zestawy chłodzenia PC-Tuning.


Żądny krwi Wronek...


Zenfist i cała ściana wentylatorów Fander, które po Zjeździe sprzedawane były w znacznie niższych cenach.


Pierwszy dzień dobiegł końca.

NOS3

NE555: Na wstępie tego podrozdziału chciałbym zaznaczyć, że Dzikie.NET nie objęło patronatu nad projektem NOS3 i nie jest z nim w żaden sposób związany. Moje zainteresowanie nim wynika tylko i wyłącznie z zamiłowania do techniki. Uważam, że jest to bardzo ciekawy projekt, dlatego postanowiłem (dzięki uprzejmości twórców) trochę go Wam przybliżyć.

Trochę historii

Pierwsza odsłona projektu miała miejsce we wrześniu 2004 roku. Skąd wziął się pomysł na taką modyfikację? Przytoczę wstęp artykułu opublikowanego na Dzikie.NET:
"Dawno, dawno temu w odległym mieście zwanym potocznie Szczecin, gdzie wszyscy mają morze za oknem i zajadają się paprykarzem, pewnego dnia spotkało się dwóch gniewnych młodzieńców w celu zrealizowania niespotykanie ześwirowanego projektu. Co będziemy robić dzisiejszej nocy? - zapytał ReanimatoR. Jak to co? To samo co każdej nocy Pinky... tzn. ReanimatoR, będziemy opanowywać świat - odpowiedział Mózg (Dzidzia). Wypowiadając te słowa, spojrzał równocześnie na niepozornie wyglądającą obudowę Highscreen Skytower i leżącą w pobliżu puszkę butanu...
I tak to się zaczęło..."


Wielkie grillowanie :)

Rok później, na kolejnym zjeździe mogliśmy podziwiać drugą wersję projektu:


NOS2 wzbudził duże zainteresowanie wśród odwiedzających.

Pamiętam jak ponad rok temu dyskutowałem z Reanimatorem o tym czy można w obudowie komputera umieścić głośniki. Ja byłem stanowczo na nie. Mówiłem że drgania od głośnika nisko-tonowego mogą mieć szkodliwy wpływ na dysk twardy czy też płytę główną. Mówiłem także, że głośniki muszą być umieszczone w jakiejś sztywnej obudowie (blacha może wpadać w rezonans) itd. Ale nie chcieli słuchać i tak powstał NOS2. Wtedy też Reanimator wspominał, że marzy mu się zbudowanie komputera z własnym napędem, który mógłby sam wjechać na scenę czy też halę targową. Każdy z nas ma jakieś plany na przyszłość... Gdy Pepe2k przed minionym zjazdem podesłał mi nieoficjalnie linka do filmu przedstawiającego budowę nowego NOS-a, pomyślałem sobie: "Chłopaki dokonali tego!".

Słowem wstępu

Gdy czytamy wstęp opisu zachodnich modyfikacji, to na pierwszej stronie zawsze jest obecna cała litania sponsorów. W Polsce hmm... jest z tym trochę gorzej :). Niemniej kilka firm sponsorowało projekt:

  • Realitynet
  • Asus
  • Intel
  • Goodram
  • Zakład galwanizacji i obróbki metali skrawaniem HOPPEK
  • PC-Tuning
  • Iiyama
  • Potyrała & Spółka

Firmy dostarczyły trochę sprzętu, znalazło się trochę pieniędzy, niestety nie wystarczyło to na pokrycie wszystkich wydatków. Ale jakie to ma znaczenie wobec pasji tworzenia?

Budowa

Trzecia, zupełnie nowa odsłona NOS-a, jest znacznie bardziej zaawansowana technicznie. Konstrukcja, zbudowana całkowicie od zera, powstała w zakładzie galwanizacji i obróbki metali skrawaniem (zakład ojca Dzidzi), który ma na wyposażeniu tokarki, frezarki, wiertarki stołowe, piły tarczowe, horyzontalne, itp. itd. - wszystko o czym może pomarzyć moder! Co składa się na projekt NOS? Zacznijmy od początku. Rama nośna konstrukcji została zrobiona z kątowników. Musi być bardzo wytrzymała, ponieważ przenosi na sobie spory ciężar całego wyposażenia i osprzętu. Nowy NOS waży 260 kg!


Dzidzia i Reanimator przy pracy.

Napęd stanowią 2 silniki o mocy 250 W każdy pracujące na napięcie 24 V, 2750 RPM (obrotów na minutę), z przełożeniem łańcuchowych 1:4 na osie napędowe. Napęd przenoszony jest na koła, które napędzają gąsienice. Koła toczone były z rury o średnicy 270 mm i ściance 15 mm. Ważą po 15 kg każde.
Gąsienice są zrobione z pasów transmisyjnych od firmy Potyrała & Spółka.


No to gdzie jedziemy? Koła napędowe gąsienic były toczone z rury o średnicy 270 mm.

Do sterowania wykorzystano radiową aparaturę proporcjonalną taką jak np. w modelach samolotów. Umożliwia to odwzorowanie wychylenia manetki w nadajniku na proporcjonalny obrót wału w serwomechanizmie. Aparaturą taką możemy sterować serwomechanizmy modelarskie, ale jak to wykorzystać do sterowania silników o sporej mocy? Najpopularniejsze rozwiązanie wykorzystywane w modelach samochodów RC to sterowanie za pomocą serwomechanizmu impulsowym regulatorem mocy (po jednym na silnik). Dzięki temu możemy płynnie i niezależnie sterować mocą silników. NOS-a prowadzi się jak czołg. Gdy oba silniki obracają się w jedną stronę - jedziemy do przodu. Silniki włączone przeciwnie - skręcamy w lewo lub w prawo.


Elementy napędu - dwa silniki na napięcie 24 V oraz koła zębate kół napędowych.

NOS3 został wyposażony w mocny system audio. Głośnik basowy umieszczony został w tubie, a na głośniki satelitarne zrobiono skrzynki z MDF-u (co widać na zdjęciu). Subwoofer to 25 cm Sony Xplod, a cztery pozostałe to trójdrożne 13 cm Boshmann. Głośniki "napędza" wzmacniacz Magnat o mocy 320 W (moc RMS).


Montaż głośników.

Układ wytwarzania płomieni składa się z dwóch jedno-kilogramowych butli turystycznych napełnionych gazem LPG (tankowane na stacji samochodowej). Możemy tu wyróżnić dwa układy: pierwsza butla ustawiona zaworem do góry jest źródłem płomienia podtrzymującego. Płonie on stale i jest zapalany ręcznie na początku pokazu. Druga butla jest ustawiona zaworem do dołu dzięki czemu do układu leci znacznie więcej gazu. Z układem wydechowym (dwie pionowe rury) jest podłączony poprzez elektrozawór. Ze względów bezpieczeństwa elektrozawór jest sterowany poprzez pilot na kablu. Sam płomień podtrzymujący osiąga ok. 4 metry wysokości!


Test wytwornicy dymu.

Po przeczytaniu powyższego ktoś mógłby stwierdzić, że piszę o jakimś robocie (co nie mija się z prawdą), a przecież NOS to przede wszystkim modyfikacja komputera! NOS posiada wewnątrz standardowy komputer klasy PC tylko, że z bogatym wyposażeniem :). Jego specyfikacja: Pentium D 820 ES @ 3.8 GHz , 2 x GoodRAM PRO 800 MHz 512 MB, ASUS P5WD2-E DLX, ASUS X1600XT, TOPOWER 400W. Komputer jest w całości wyjmowany - autorzy nie chcą ryzykować, wciąż mają wspomnienie incydentu z III edycji Zjazdu.


Schemat blokowy połączeń elektrycznych.

Całość zasilana jest z dwóch akumulatorów samochodowych - starczają one na ok. jedną godzinę zabawy. Powyższy rysunek przedstawia schemat blokowy połączeń elektrycznych w NOS-ie, jaki pozwoliłem sobie narysować.
Jak widać, oba akumulatory połączone szeregowo dają napięcie 24 V potrzebne do zasilania silników. Dodatkowo do jednego z nich jest podłączony został wzmacniacz audio i dyskotekowa wytwornica dymu 400 W, a do drugiego akumulatora podłączona jest przetwornica napięcia 12V/230 V o mocy 1000/2000 W (moc ciągła/impuls), która zasila komputer. To właśnie jeden z akumulatorów był przyczyną kłopotów na piątkowym pokazie. Źle zniósł podróż... Autorzy jeszcze tego samego dnia kupili nowy akumulator, co pozwoliło na uruchomienie NOS-a i mały pokaz w sobotę.


Z przodu umieszczony został wyświetlacz LCD.

Wiele osób zastanawiało się dlaczego na procesorze jest zwykły cooler zamiast chłodzenia wodnego, skoro na mostku i karcie graficznej były bloki wodne. Zapytałem i o to. Winna była pompka na 12 V, która napędzała układ chłodzenia i zepsuła się z samego rana. Procesor osiągnął temperaturę ponad 100* C, a to spowodowało rozszerzenie się miedzi bloku wodnego i pęknięcie topu z plexi. Trzeba było ratować sytuację poprzez zastosowanie zwykłego coolera.


Serce NOS-a.

Co dalej

Zapytałem się twórców o łącze WiFi w NOS-ie (mój laptop cały czas wykrywał w namiocie sieć o nazwie "NOS3", stąd to zainteresowanie). NOS faktycznie jest wyposażony w stosowną kartę sieciową - za pomocą WiFi sterowany jest zawarty w nim komputer. Od razu nasunęła mi się myśl aby zrezygnować z dodatkowej aparatury radiowej i całością (również silniki) sterować poprzez WiFi. Reanimator powiedział, że już od jakiegoś czasu myślą o takim rozwiązaniu. Serwomechanizmami można sterować za pomocą mikrokontrolera podłączonego do portu szeregowego. Należało by jeszcze rozważyć typ interfejsu (jaki manipulator) po stronie nadawczej (laptop). Możliwości takiego rozwiązania są ogromne.
Zapytałem Reanimatora o najbliższe plany na przyszłość: "poprawa kilku niedoróbek, (głównie lepsze zamocowanie pleksi, bo strasznie się na słońcu poodginała), trochę bajerów wizualnych, dołożenie 2-giego wzmacniacza bo mamy jeszcze spory zapas mocy na głośnikach itd.". NOS3 ma się pojawić jeszcze na kilku imprezach. Mam nadzieję, że wszystkie błędy zostaną poprawione i będziemy mieli okazję w pełni zobaczyć możliwości projektu. Reanimator poinformował mnie też, że gdy tylko ze wszystkim się uporają pokażą swój projekt całemu światu w serwisie Bit-Tech. Uważam, że to znakomity pomysł na promocję polskiego moddingu. Pierwsza wersja NOS-a cieszyła się tam dużym uznaniem.
Na koniec padło pytanie czy twórcy są fanami niemieckiego hh - zaprzeczyli (zrozumiałe dla tych co byli obecni na zjeździe :P).

Pokaz na głównej scenie

NE555: W piątek panowała dosyć nudna atmosfera, dlatego gdy tylko zjawili się Dzidzia i ReanimatoR ze swoim nowym projektem, w namiocie zapanowało wielkie poruszenie. NOS wjechał do hangaru (wnęka 2x2 metry) i został w całości zasłonięty przez jakieś banery i reklamy stojące w pobliżu. Twórcy przygotowywali swoje dzieło do pokazu. Po jakimś czasie Samhain wygłosił krótkie przemówienie i zarządził pochód na główną scenę Jarmarku św. Dominika. Tam miała odbyć się premiera najnowszego NOS-a.
Przed sceną zgromadziła się duża publiczność (również ta niezwiązana ze zjazdem). Płachta przykrywająca NOS-a została oficjalnie zdjęta. Ludzi byli zaciekawieni "czarną skrzynią" na gąsienicach. Oczekiwanie wydłużyło się, a NOS w dalszym ciągu nie zjechał z palety. Samhain cały czas mówił. Mówił o moddingu, zachęcał do odwiedzenia namiotu, rozdawał prezenty - robił wszystko byleby tylko zaciekawić publiczność. W pewnym momencie zrobiło mi się go trochę żal - nic nie wychodzi, a przedstawienie musi trwać nadal.
Zabrzmiał wyrok: "NOS dzisiaj nie ruszy, mamy awarię techniczną". Pokaz płomieni w ogóle nie był na dzisiaj przewidziany z powodu zbyt słonecznej pogody (ogień byłby słabo widoczny). Całość trwała może z 30 minut. Czas powrócić do namiotu.


Na sali wielkie poruszenie!


Dzidzia i Reanimator przybyli z NOS-em. Ze względu na wagę bez wózka by się nie obyło.


Transportowi NOS-a na główną scenę towarzyszył duży pochód uczestników zjazdu. Dzicy szli w ścisłej awangardzie.


Wszyscy czekali aż bestia ożyje.


Złośliwa materia odmówiła jednak posłuszeństwa - nie pomogły wysiłki i prośby twórców.


Piękne dziewczyny lubią grube rury... ;)


Samhain korzysta z okazji i robi sobie zdjęcia z hostessami.


Dziewczyny pozują przy NOS-ie.


Chwila dla fotografów.


"Zapraszam wszystkich do namiotu! Tam moc atrakcji."

NE555: O ile w drodze na główną scenę NOS-owi towarzyszył cały pochód zaciekawionych uczestników, to drogę z powrotem można nazwać co najwyżej konduktem żałobnym. Twórcy wrócili "na tarczy". A wszystkiemu winny był akumulator, który nie wytrzymał podróży do Gdańska i całkowicie stracił pojemność. Pokaz ognia miał się odbyć w sobotę o 20:00 na ulicy przy namiocie. O bezpieczeństwo miały zadbać służby porządkowe. Samhain grał na zwłokę gdy zapowiadał pokaz na sobotni wieczór, ponieważ ostatecznie władze miasta nie wyraziły zgody na przeprowadzenie "próby ogniowej". Jak powiedział ReanmatoR: "Gdybyśmy zrobili pokaz to Samowi zamknęli by imprezę". Hmm... Samhain nie byłby z tego zadowolony, my zresztą też. Tak więc w sobotę odbyło się tylko kilka pokazów NOS-a w namiocie - muzyka, trochę dymu, prezentacja filmów związanych z projektem itp.


Sobotni pokaz w hangarze :-P.

Wrażenia

Legwan: Skoro już jesteśmy przy modyfikacjach, to parę słów należy poświęcić komputerowi, który miał stać się maskotką zjazdu, czyli projektowi NOS. Naprawdę doceniam ogrom pracy jaką Dzidzia i Reanimator włożyli w swój projekt i to, co udało im się osiągnąć, ale moim zdaniem tym razem przesadzili. Ogromna obudowa, strasznie niepraktyczna i do tego ciężka - jak zresztą powiedziano na scenie - bardzo dobra półka pod kwiaty. Moim zdaniem jest to przerost formy nad treścią - akumulatory wyładowywały się bardzo szybko, zainstalowany zestaw audio nie zachwycił, nie mówiąc już o jakości wykonania, szczególnie pokrycia. Ponieważ użyta pleksa bardzo dobrze odbijała otoczenie to jak na dłoni było widać każdą nierówność, których było sporo. Oczywiście tak małe niedoróbki nie mogły przyćmić najważniejszych zalet, czyli napędu i tradycyjnego już ognia - te jednak nie zostały zaprezentowane z powodów technicznych i programowych! NOS pokonał parę metrów przed swoim hangarem, ale tylko w przód i w tył i to na kabelku, ponieważ akumulator wysiadł. Niestety gwóźdź programu, który mógł zachwycić ludzi, czyli zianie ogniem okazał się jednocześnie gwoździem do trumny. Zamiast buchającego ogniem komputera zaprezentowano jedynie dymiącą, acz ładnie wyglądającą skrzynię. Zapewne zmieniłbym zdanie gdybym zobaczył 4-metrowy płomień, ale ze względów bezpieczeństwa nie mogliśmy tego uczynić. Mam nadzieję, że chłopaki nie porzucą swojego projektu i już w najbliższym czasie zobaczymy jeszcze nowsze i lepsze wcielenie NOSa!

NE555: Tak jak już wcześniej pisałem, chłopaki mieli od początku pecha. Na starcie pęknięty blok, później padnięty akumulator przez co nie udał się pokaz na głównej scenie, a na koniec jeszcze zakaz pokazu ognia. Ludzie czekali i się niestety nie doczekali, dlatego niektórzy byli zawiedzeni. Pomimo to NOS3 wzbudził duże zainteresowanie. NOS3 zostanie zaprezentowany w najbliższym czasie m.in. na targach w Krakowie. Jestem pewny, że twórcy do tego czasu wyeliminują wszelkie niedociągnięcia i błędy i będziemy mogli w pełni podziwiać ten projekt.

Dzień drugi

NE555: Na miejsce przybyliśmy dopiero po jedenastej... Nie udało się wcześniej, ponieważ w nocy, za namową Crocera, odwiedziliśmy najlepszą miejscówkę w mieście Gdańsk - kultowy murek. Plus parę innych wydarzeń utrudniło wczesne wstawanie. Ale jesteśmy i znów wkraczamy do akcji! Namiot niby ten sam, ludzi nie przybyło, ale wreszcie zaczęło się coś dziać - konkursy! Pragnąłem udziału w którymś z nich, pragnąłem nagród i sławy, niestety nie było mi to dane! Z powodu dezinformacji spóźniłem się na część losowań, a te na których byłem okazały się niezbyt sprawiedliwe. Rzucanie opasek w tłum - też mi coś! Domagam się powrotu losowania przez komputer!


A Ci tylko całe dnie grają...

Konkursy

Legwan: W tym roku po raz pierwszy to zjazd wyszedł do ludzi, dokładniej - impreza była przenoszona na główną scenę jarmarku dominikańskiego. Odbyły się tam między innymi pokaz NOSa, większość konkursów (gratulacje dla kolegi krudkiego za zdobycie pierwszego miejsca w wycinaniu okna w obudowie) oraz pokaz ekstremalnego podkręcania z użyciem ciekłego azotu (o którym dalej). Bardzo pozytywne było wyjście do tłumu zupełnie niespodziewających się ludzi i zaprezentowanie im czym tak naprawdę jest modding (NE555: jest, nie jest... ale popieram - pozytywna akcja). Niestety nastręczyło to też wiele problemów, głównie programowych - z powodu braku czasu nie odbyło się wiele konkursów! Szczególnie brakowało mi konkursu na podkręcanie procesora.

NE555: Ja ostatecznie nie wiem czy ten konkurs miał się w ogóle odbyć. Była taka pozycja w programie jak "konkurs podkręcania", ale w sobotę rano poszła plotka ze ludzie z PurePC poniszczyli cały sprzęt i nie ma na czym go przeprowadzić. Oni jednak stanowczo się bronią: na zjeździe nie było żadnego sprzętu przeznaczonego na konkurs!


Nastał czas konkursów! Publiczność jest żądna wrażeń i nagród!

Konkurs: dysk kontra szlifierka!

NE555: Był to pierwszy konkurs z serii. W konkurencji chodziło o to by jak najszybciej wydobyć talerze z dysku twardego. A wszystko za pomocą szlifierki! Mało finezyjne, ale zawodnikom bardzo dobrze udała się ta sztuka. Ten, który zajął drugie miejsce, pomimo ze Samhain ogłosił koniec, nie odłożył szlifierki do czasu aż udało mu się osiągnąć cel - cóż za determinacja.


Samhain: "tylko nie potnijcie mi podłogi!".


Było gorąco.


To on wyszedł zwycięsko z tej konkurencji!


Pobojowisko po konkursie. Chyba nie uda się już odzyskać tych danych.

Konkurs na najlepiej pomalowaną mysz i klawiaturę

NE555: Samhain, swoim wprawnym okiem, wybrał pięć zawodniczek spośród publiczności do konkursu na najładniej pomalowaną klawiaturę oraz mysz. Dziewczyny dostały maseczki przeciwpyłowe oraz gumowe rękawiczki - bezpieczeństwo to podstawa ;). Juri składało się z dzikich braci - Przybyl, Subbass, Greenghost - i to właśnie oni decydowali o tym kto wygra. Konkurs bardzo ładny, bardzo fajny, bardzo pozytywny, a do tego zaciekawił publiczność.


Dziewczyny z wielką wprawą zabrały się do malowania!


Samhain cały czas zagrzewał do boju!


Zwycięska praca. Hmm... Fuck War - Make Love?


Rozdanie nagród. Dwa pierwsze miejsca zajęły bliźniaczki!


Piękne zdjęcie :)


Samhain nie rozstawał się z ciekłym azotem...

Konkurs wycinania okna w obudowie

NE555: Do tego konkursu zostały wybrane osoby spośród widowni - dwie z identyfikatorami i jedna bez. Jedyny warunek to pełnoletność. Jeden z uczestników (w niebieskiej koszulce) po raz pierwszy miał styczność z moddingiem komputerowym - nie wiedział jak zabrać się za obudowę, a do tego szybko spalił szlifierkę :). Pozostali dwaj zawodnicy - zjazdowicze - walczyli do końca, ale zwycięzca mógł być tylko jeden. Krudki wyciął okno z niewłaściwej strony obudowy, niemniej za finezję w cięciu dostał pierwsze miejsce.


Przygotowania do konkurencji - sprawdzenie sprzętu, założenie rękawic i okularów ochronnych.


Nie mają ze mną szans!


Publiczność z zaciekawieniem przyglądała się konkursom.


Dzicy zawsze zwyciężają! Krudki odbiera nagrodę za pierwsze miejsce!


W czasie konkursów NOS grzecznie czekał z boku.

Konkurs zakładania oplotów na czas

NE555: Co tu dużo pisać... :).


To wcale nie takie proste zadanie!


Udało się! Wszystkie oploty założone!

Jarmark Św. Dominika


Poznajecie tego pana z brzuszkiem? To nowo mianowany specjalista od najnowszych technologii :D.

NE555: Zjazd to nie jedyna impreza jaka odbywała się w tym czasie w Gdańsku. Z tego powodu musieliśmy ustąpić z głównej sceny, a konkurs modyfikacji drużynowej został przełożony na niedzielę. O szesnastej scena została opanowana przez Teleexpress i prezydenta Lecha Wałęsę (który później prawie mnie rozjechał swoim służbowym BMW i cały czas zwracano się do niego "Panie prezydencie"). Całe to zamieszanie związane było z "Mistrzostwami świata w wysyłaniu sms-ów". Prowadzący podawał hasło i chodziło o to aby jak najszybciej wysyłać sms-a pod podany wcześniej numer. Pierwsze dziesięć osób wygrywało zestawy SimPlus-a. Jak się zapewne spodziewacie nie mogło zabraknąć tam również Dzikich. Noriad był szósty i zgarnął nagrodę - moje gratulacje!
Podaję również link do pliku video z tym wydaniem Teleexpress-u (interesujący fragment ok. dziesiątej minuty).


Telefon za jeden uśmiech?

Konkurs malowania obudów


Trzech zawodników, trzy obudowy i trzy puszki farby dla każdego. Tylko te kolory jakieś takie dziwne :).


Tym razem dziewczyny decydowały o tym kto wygra!


Najlepiej pomalowana obudowa - niech tak będzie...

Ogłoszenie wyników w konkursie na najlepszą modyfikację

NE555: W tym roku wszystkie obudowy konkursowe zostały zamknięte w specjalnych gablotach. Niby ładnie, elegancko, ale utrudniało to robienie zdjęć (dop. Pepe2k: trzeba było się zaopatrzyć w filtr polaryzacyjny!). Alejka z obudowami konkursowymi została otworzona dla zwiedzających dopiero w sobotę o 12:00. Do tego czasu autorzy mieli czas na dowiezienie swoich prac. Każdy z uczestników zjazdu dostał magiczną kartę do głosowania, dzięki której mógł decydować o losach modyfikacji wystawionych w konkursie. Urna do której wrzucano karty, została zamknięta o 17:00 i szybko podliczono głosy. Za pomocą taśmy odgrodzono alejkę, od publiczności robiąc swego rodzaju aleje gwiazd, którą to będą przemierzać autorzy obudów w drodze na małą scenę w namiocie.
Nastał czas ogłoszenia wyników. Twórcy ustawili się w szeregu na małej scenie, a Samhain odczytywał po kolei wyroki. Obudów było 14, a miejsc nagradzanych 10. Z prostej matematyki wynika, że nie tak trudno było załapać się na jakąś nagrodę. Największe emocje towarzyszyły przy odczytywaniu trzech pierwszych miejsc. Okazało się jednak, że autorów zwycięskiej modyfikacji nie ma jeszcze w namiocie! Samhain dostał telefon, że goście są już na rondzie i zaraz dojadą. Wszyscy wyczekują - tak, w końcu wbiegają do namiotu! Dalej to już standard - błyski fleszy, kamery, tłum widzów, zdjęcia ze sponsorami, uścisk dłoni samego Samhaina :). Rozdanie nagród zostało przewidziane dopiero na dzień następny, na 10:30 rano. W między czasie NOS o mało nie dokonał zamachu na aleję sław, ale to już inna historia...


W alejce z obudowami konkursowymi prawdziwy tłum ludzi!


Urna została zabezpieczona, a następnie podliczono głosy.


Lolek, Crocer i Axquan pozdrawiają dzikich barci :).


Autorzy obudów konkursowych w oczekiwaniu na werdykt.


Nie dość, że wygrali to jeszcze się spóźnili na ogłoszenie wyników! Można i tak...

Legwan: Wartości nagród z roku na rok są coraz większe, a idea moddingu dociera do szerszego grona osób. Konkurs na najlepiej zmodyfikowaną obudowę był przeprowadzony wręcz wzorowo! Wszystkie modyfikacje zostały zamknięte za szybą, tak samo jak nagrody. Głosy jak zazwyczaj składano na specjalnych kartach, które potem wrzucano do urny, natomiast tym razem liczenie głosów nie miało poślizgu i bardzo szybko ogłoszono wyniki. Cieszy to, że z roku na rok przedstawiane modyfikacje są coraz lepsze i bardziej dopracowane - wyłonienie kolejnych miejsc wcale nie było łatwe.

Sobotni wieczór

NE555: O spotkaniach towarzyskich nie ma się co rozpisywać. Poniżej macie kilka uchwyconych momentów, resztę możecie dopowiedzieć sobie sami (lub też powspominać jeśli byliście obecni :P).


My (a przynajmniej ja, czyli NE) przy pracy. Reszta się chillout-uje.

Z serii Anegdoty Obyczajowe

Crocer - król parkietu, anarchista.
W sobotni wieczór idziemy do baru zamówić frytki oraz nabyć następną kolejkę napoju o złocistej barwie. "Niestety chłopaki, ale spóźniliście się o 15 minut. Budka już jest zamknięta. Jest tylko piwo." - powiadomiła nas barmanka, poczym dodała w żarcie: "Jeśli chcecie to możecie wziąć tę porcję frytek - ze zwrotu". Spojrzałem, frytki wyglądały na nietknięte... Crocer nie miał żadnych dylematów: "Pewnie, że bierzemy!". Na odchodne barmanka rzuciła: "Jesteście obleśni chłopaki". Frytki były całkiem dobre.

***


Symfonia d-mol w wykonaniu Wronka i jego orkiestry.

***

Krudki - seksuolog z zamiłowania.
Jest ciepła sobotnia noc. Siedzimy na murku - ponoć najlepsza miejscówka w mieście. Gdzieś po drugiej stronie ulicy pojawia się jeż. Krudki: "A właściwie to jak ruchają się jeże?". Powstało na ten temat kilka teorii. Krudki wysnuł pewną historię: "A co się stanie gdy spotykają się dwa jeże, biorą się do rzeczy, jeden z nich się przewraca na kolce, a wtedy drugi mówi: Żartowałem" i odchodzi...?".

***


NE zastanawia się, co ich tak zainteresowało w tym przejściu podziemnym.


No tak... poręcz!


Jak dzieci...

***

Lolek - zdobywca kobiet, zawsze uśmiechnięty.
Sobota, późną porą. W pewnym momencie Lolek stwierdza, że bije go jakaś kobieta i krzyczy do niego: "Ty świnio!". Lolek kompletnie zaskoczony postanowił przeczekać ten napad i nie reagować. Dziewczyna posądziła go, że złapał ją za tyłek, a on tylko się potknął...

***


Nocni mściciele...


Pociąg, który miał zawieźć Nas do akademików będzie dopiero za dwie godziny - nie pozostaje nam nic innego jak wrócić pieszo...

Galeria obudów konkursowych

Najlepsza modyfikacja roku 2005

W tegorocznym konkursie na najlepiej zmodyfikowaną obudowę mogliśmy wybierać z pośród czternastu prac:

USN Cerbus

Tuned case

SomsoK

Red Alert

PURE METAL 2

Prawie zdążyłem

Mech-T7

KRYPTONITE

gta case mode

Flight Recorder

CITADEL CORE

Jeżyk (miejsce III)

Frania (miejsce II)

Musk (miejsce I)

Wrażenia

NE555: Po pierwsze, cieszy mnie to, że tak niewiele obudów byłem zmuszony oglądać po raz kolejny (chodzi o te które już, kiedyś, gdzieś, brały udział w konkursach). Moim pierwszym faworytem, gdy jeszcze alejka była zamknięta dla zwiedzających, była modyfikacja o nazwie USN Cerbus. Z daleka wyglądało to trochę jak czołg :). Z bliska niestety okazało się, że obudowa wykonana jest ze sklejki (albo czegoś podobnego) - wszystkie krawędzie były postrzępione (co zresztą widać na zdjęciach) - mocno niweczy to efekt.
Również SomsoK mnie zawiódł - pięknie pomalowana obudowa, o ciekawych kształtach, ale co z tego skoro całość jest wykonana z kartonu! Za to bardzo spodobał mi się Flight Recorder. Obudowa wykonana z dbałością o szczegóły - bardzo ładna i estetyczna. Więcej o powstaniu tej modyfikacji możecie przeczytać na naszym forum (jest to projekt Fox-a).
Wypadało by teraz napisać coś o zwycięzcach. Gdy pierwszy raz zobaczyłem obudowę Musk, pomyślałem: "To jest to! Ale wykręcona forma! Nikt w Polsce nie robi takich rzeczy". Oczywiście dostrzegłem kilka mankamentów, jak choćby niedopracowana klawiatura, czy też wystający, gdzie niegdzie, żółtawy klej. Pomimo tego, bez wahania wpisałem Musk na pierwszą pozycję, na mojej karcie do głosowania. Później się okazało, że autorów było trzech, a projekt ten stworzyli w jedną noc. Ci sami goście wygrali również rok temu (poprzednia obudowa powstała w trzy dni). Oglądając zdjęcia obu modyfikacji, widać że została zastosowana podobna technika plastyczna.

15 sierpnia, godzina 21:40

Autorzy: Mr.Muffin, birdman, meecowhy.
Pierwsze przymiarki:

Okazało się że Mr.Muffin z okiem z plasteliny jest przystojniejszy od przeciętnej szlifierki kątowej z tarczą do betonu. Ten rezultat zachęcił nas do dalszych prac. Następnym etapem było sprawdzenie czy dobrze odlany został nos.

Po dogłębnej analizie stwierdziliśmy, że odlew nie spełnia naszych wygórowanych norm. Jednak lenistwo wzięło górę i użyliśmy go, pomimo licznych wad (zaszpachluje się przecież).

Godzina 21:41

Przystąpiliśmy do cięcia i łamania pleksy...

Efektem były dwa pocięte palce i pudełko połamanej pleksy. Wynik całkiem niezły.

Godzina 21:45

Mr.Muffin stwierdził, że to nie plastelina tylko kostka rubika i postanowił ją ułożyć:

Tymczasem meecowhy ciężko pracował wśród kłębu iskier i smrodu palonej pleksy. Później wpadł na pomysł podłączenia sprzętu do prądu zamiast pocierać pleksą o kamień:

16 sierpnia

Po ciężkim dniu pracy naszego wspaniałego teamu uzyskaliśmy fenomenalny efekt:

Gipsową formę! Piorunujące osiągnięcie techniki 21 wieku. Po długiej debacie trwającej tyle co zjedzenie 1,5 snickersa i wypicie butelki wody mineralnej, postanowiliśmy ją pomalować.

Niestety różowego nie było...

Godzina 18:25

Nawet birdman wziął się do roboty:

Wbrew pozorom to tylko fotomontaż. Birdman nic przy tej budzie nie zrobił. Chodził tylko i marudził. Czasem zepsuł też powietrze.

Godzina 18:25

Przyszedł czas na wyjęcie z pudełek naszego mega sprzętu:

Potężny router oparty na najnowszym procesorze P2 266 MHz, płycie Asusa i 96 MB SDRAM. To robi wrażenie nawet na sąsiadach z naprzeciwka.

Godzina 18:52

Meecowhy dowiedział się w końcu jak rozkręcić klawiaturę i jak działa otwornica. Radości nie było końca.

Wbrew pozorom nie są to tabletki Cholinexu. To są tabletki Strepsils o smaku cytrynowym.

Godzina 19:29

Z nudów stwierdziliśmy, że birdman powinien się uczesać. Zrobiliśmy więc lusterko:

Łamania plexy nigdy za wiele:

Godzina 21:44

-Samhain? My w tym roku nie przyjedziemy... Obudowę nam szlag trafił...

17 sierpnia

Prace ruszają od nowa. Meecowhy ma focha i stwierdził, że nas nie lubi i że śmierdzą nam stopy. Mr.Muffin się tym nie przejął. Miał większy dylemat: czy jak to puszczę to odpadnie?

Okazało się jednak, że dzisiaj robią całkiem niezłe kleje i postanowiliśmy przykleić do tego wszystko, co nam tylko w ręce wpadnie:

Godzina 17:41

Przyszedł czas na tuning twarzy meecowhya:

Po szybkim głosowaniu doszliśmy do wniosku (wyniki utajnione), że jednak pomalujemy obudowę:

Małe poprawki po amatorach :P.

Birdman nadzorował całą operacje (czyt. opierniczał się):

W piątek wieczorem, kiedy wszyscy imprezowali w Gdańsku, my działaliśmy dalej.

Jeszcze trochę kleju:

I gotowe!

NE555: Drugie miejsce w konkursie modyfikacji zajął Bercow - jeden z Dzikich braci. Również on zgodził się na przedstawienie nam jak powstawał jego projekt. Autor jest młody wiekiem i musi się jeszcze dużo nauczyć (w szczególności pisania artykułów :P). Miałem przy tym tekście dużo pracy, niemniej niech będzie on przykładem dla domorosłych moderów, że włożona praca procentuje i pozwala osiągnąć sukces.

Wstęp

Celem każdej modyfikacji jest stworzenie czegoś niepowtarzalnego, niezwykłego, co wzbudzi zachwyt i podziw innych osób. Celem mojego projektu jest... w sumie to sam nie wiem. Chyba chęć pokazania się, sprawdzenia swoich umiejętności. Był jeszcze jeden waży powód, chyba najważniejszy - Zjazd w Gdańsku. Zdecydowałem się na rozpoczęcie prac nad modyfikacją po wizycie na zeszłorocznym Zjeździe. Nie zaprzeczę, że dodatkowo zmotywowały mnie nagrody przyznawane w konkursie.


Bercow przy pracy.


Garaż, w którym powstał projekt.

Plan!

Na wstępie napiszę, że praca wykonana przy tej modyfikacji to nie są trzy dni spędzone w garażu. Może taka praca wydaje się łatwa, bo podobnie i ja myślałem na początku, ale są to tygodnie ciężkiej roboty. Każdy kto przerabiał swoją obudowę, wie o czym mówię. A jeśli jeszcze tego nie robiłeś, nie zniechęcaj się na starcie, bo satysfakcja jest ogromna. Na samym początku potrzebny jest projekt. Zainspirowała mnie inna obudowa, która nie ma nic wspólnego z moją poza tym, że nie przypomina zwykłego PC-a. Po paru dniach intensywnego myślenia (to też męczy :P), powstał pierwszy projekt. Niezbyt skomplikowany, zwyczajny szkic na papierze milimetrowym. I do dziś nie wykonałem dokładnego projektu, wszystko robiłem spontanicznie, a ostateczna obudowa różni się od pierwotnych założeń.


Najważniejszy jest plan.

Potem należało skompletować części. Podstawa to rama zrobiona z aluminiowych kątowników, a ścianki oraz bęben są z plexi. Tak, bęben. Ponieważ założeniem mojej modyfikacji był komputer przypominający pralkę - bęben był niezbędny. Kątowniki zostały przycięte do odpowiednich wymiarów i połączone za pomocą nitów. Aby konstrukcja była sztywniejsza zrobiłem wsporniki z aluminiowych trójkącików przyciętych na gilotynie. Nity zostały zeszlifowane, inaczej uniemożliwiały by zamontowanie plexi.


Z kątowników został wykonany szkielet konstrukcji.


Kątowniki zostały połączone za pomocą nitów.


Gotowy szkielet.

Wykonanie ścianek

Ścianki obudowy zostały wykonane z plexi, grubości 3 mm. Została ona zeszlifowana, gdyż na jednej stronie znajdowała się pierwotnie reklama. W tym celu użyłem papieru wodnego o grubości 400 i mojej, świętej pamięci, szlifierki oscylacyjnej. Na szczęcie, w szlifierce uszkodziły się łożyska, dopiero po oszlifowaniu wszystkich kawałków (teraz mam już nowy sprzęt :)). Oczywiście można kupić już gotową białą, albo przezroczystą plexi, ale ja miałem takie odpady pod ręką wiec postanowiłem je wykorzystać. Po oszlifowaniu, wyciąłem odpowiednie fragmenty wyrzynarką i brzeszczotem do cienkiej blachy. Krawędzie wyszlifowane za pomocą szlifierki kątowej i tarczy z papierem 40, a potem wyrównane ręcznie papierem 80. Nie polecam szlifowania tylko szlifierką kątową ponieważ ma ona bardzo duże obroty i plexi może się stopić. Należy pozostawić sobie z 1-2 milimetry na papier ścierny - szlifierką idzie znacznie szybciej, ale można pojechać za daleko (i będzie problem...).


Bercow ponownie przy pracy :).


Przymiarki arkuszy plexi.


Montaż ścianek bocznych.

W przedniej ściance został wywiercony otwór na bęben, oraz przedni panel, a po bokach otwory na okna wycięte za pomocą otwornic i wyrzynarki. Dół to kawałek przezroczystej plexi. A na samym końcu tylna ścianka - w niej znajduje się otwór na wentylator oraz wyjścia na karty rozszerzeń i zasilacz. Zrobiłem również dodatkowy przedni panel, na którym zamontowałem CD-ROM, termometr, wyłącznik, oraz potencjometr od pralki.


Panel sterujący pralką.

Chłodzenie wodne

Jak to zwykle w pralce bywa: coś się leje, coś się płucze... Dlatego i w mojej konstrukcji nie mogło zabraknąć bębna! Bęben został wykonany z fragmentu rury z plexiglasu, który udało mi się kupić za 25 zł. Aby nic nie wyciekało musiałem wyrównać obie ścianki rury, ponieważ był to kawałek z odpadów (nówka kosztuje około 200 zł za 1 m2). Tutaj wystarczył papier 40, a potem 400. Ścianki boczne bębna, w kształcie kół, zostały wycięte z plexi, a wszystko to skręcone prętami M5 i przykręcone do przedniej ścianki, za pomocą ładnych nakrętek. Wszystko uszczelnione zaciskami. Z bębna wystają dwa króćce choinkowe od wody, oraz jeden do odpowietrzenia układu wraz z kominkiem.


Szlifowanie krawędzi bębna z plexi.


Skręcony rezerwuar.


Montaż bębna.

Cały system napędza pompa do wody firmy Cornelius. Pompa chłodzona jest przez wentylator 120 x 120 mm, zasilany z 230 V. Nie wiem jakie dokładnie ma on parametry, ale jest to gruby wentylator o dosyć dużej mocy, używany w lodówkach do chłodzenia (zapobiega zamarzaniu). Zdecydowałem się na nie z powodu ich dużej wydajności.
Węże jak węże, najzwyczajniejsze, nie żadne świecące w UV, super giętkie, czy mega twarde - po prostu węże :). Mimo, że procesor znajdujący się w środku, czyli Pentium MX, nie jest zbyt grzejącą się jednostką, to chłodzenie i tak powinno być dobre. Są tam dwie 120 zasilane z 230 V koloru czarnego, oraz jedna 120 świecąca na niebiesko, "standardowa" od Thermaltake, do chłodzenia bębna. Gdy planowałem chłodzenie wodne na procesor, miałem prawie wszystkie potrzebne elementy, ale z powodu braku bloku nie udało mi się zrealizować tego planu w całości! Jest to praktycznie koniec prac nad chłodzeniem, ponieważ obudowa jest spora, wentylatory wydajne, a sprzęt dosyć wiekowy - nie wymaga on dodatkowego chłodzenia.
Na koniec test szczelności układu, czyli 24 h ciągłej pracy, no i tutaj pojawił się problem. Okazało się, że uszczelka w bębnie z jednej strony przecieka, ale że było to łączenie znajdujące się u góry, gdzie woda się nie lała, zostało to pominięte i bęben zamontowałem pomimo defektu.


Chłodzenie wodne, a raczej system wodny zastosowany w projekcie.

Oświetlenie

Bez oświetlenia, żadna modyfikacja obejść się nie może, dlatego zamontowałem w obudowie jedną czerwoną katodę, jedną katodę UV, oraz jarzeniówkę również świecącą na czerwono. Dodatkowo zrobiłem podświetlenie nóżek obudowy. Wyciąłem cztery kółka z plexi o grubości 10 mm. Szlifowałem je w parach, przykręcone do siebie śrubą i zamontowane z wiertarce - po chwili były gładkie. Użyłem diod LED ultra-jasnych koloru niebieskiego.


Oświetlenie.

Do oświetlania bębna zmontowałem migacz na układzie NE555. Miał on sterować diodami. Niestety układ mi nie zadziałał :/. Pomimo tego podaję schemat, może komuś się uda. Zamiast tego użyłem tam 16 diod LED świecących przez cały czas.


NE, co tam robisz? I dlaczego masz osiem nóżek?!

Montaż i malowanie

Montaż wydawał mi się banalną czynnością, ale skręcenie i dopasowanie wszystkiego zajęło mi ponad 12 godzin - i tak jak poszedłem do garażu około 18:00, to skończyłem dopiero o 6:30 rano, na cztery godziny przed Zjazdem! Oczywiście boki zostały przykręcone ładnymi śrubkami, jak również płyta i cały osprzęt niezbędny do pracy PC. Wentylatory, które były niezbędne do chłodzenia pompki, pomagają zarazem chłodzić dyski twarde. Do tego dochodzi jeszcze system wodny i oświetlenie. Kable od włączników i wszystkich innych elementów na 230 V zostały albo spięte w kostce, albo złączone konektorami.


Płyta główna z osprzętem.


Montaż trwa...

Na końcu wszystko zostało ładnie wyczyszczone i wypolerowane, mimo że plexi była brudna po malowaniu - problem ten jednak zauważyłem dopiero po zerwaniu folii ochronnej. Okazało się, że niektóre miejsca są brudne mimo, iż całość została przed malowaniem oczyszczona denaturatem. Malowałem wszystko farbą akrylową, a plexi powinno się malować trochę inną farbą. Można powiedzieć, że plexi "odpycha" farbę, dlatego przed malowanie trzeba oddać ją do laboratorium gdzie zostaje ona pozbawiona ładunków elektrostatycznych i na podstawie badań, zostaje do niej dobrana odpowiednia farba, czyli sprawa bardzo droga i skomplikowana. (NE555: kto by się takimi rzeczami przejmował :P).


Malowanie boków.

Kosztorys

Pomijam wiele rzeczy, które już miałem na stanie.

  • bęben - 25 zł
  • nity skręcane - 0,26 zł/szt. x 120 = 31 zł
  • plexi 1,8 mm. - 38 zł/1 m^2 ok. 28 zł
  • LED - 0,50 zł/szt. x 16 = 8 zł
  • LED ultra-jasne - 1,3 zł/szt. x 4 = 5,2 zł
  • elementy układy sterowania LED - ok. 10 zł
  • wałek malarski - 5 zł
  • papier ścierny(40, 80, 120, 400, 1000, 2000 ) - ok. 20 zł
  • barwnik wodny - 4,5 zł/szt. x 3 = 13,5 zł
  • śruby - 8 zł
  • nity Popa (zrywane) - 130 szt. = 20 zł
  • okablowanie i konektory - ok. 10 zł
  • instalacja wodna (węże, króćce, zaciski, trójnik) - ok. 45 zł

Podsumowanie

Była to moja pierwsza taka modyfikacja, nie licząc wycięcia boków w mojej domowej obudowie. Jak na pierwszy raz oceniam się całkiem dobrze, ale nie wszystko wyszło tak jak chciałem, miedzy innymi to malowanie. Mimo to, drugie miejsce na Zjeździe to bardzo dobry wynik i mogę podkreślić, że przegrałem zaledwie o parę punktów. Co do samej imprezy to była fajna, ale mogło by być lepiej. W porównaniu do zabawy na politechnice tegoroczna edycja wypadła cienko. Były rzeczy które mi się nie podobały, takie jak sposób losowania do konkursów, organizacja, czy dzień pierwszy, który w ogóle się nie udał... Ale za rok i tak na pewno przyjadę (i to zapewne z nową modyfikacją :P).

NE555: Tradycyjnie już, pomimo chęci wstania wcześnie rano, nic z tego nie wyszło i w namiocie byliśmy dopiero przed dwunastą. Pierwszy wniosek po przybyciu był prosty: nie zdążyliśmy na rozdanie nagród za konkurs modyfikacji obudów. Nic jednak straconego ponieważ dzięki uprzejmości Realitynet jesteśmy w posiadaniu stosownych zdjęć z tego wydarzenia.


Skąd to pragnienie z samego rana, G?


Krudki maskuje niedociągnięcia organizatorów :)


INsAnE: "Kto chce zobaczyć zdjęcie, jak dziewczyna robi NE loda?".


Legwan zrobił interes swego życia. Właśnie pakuje nowo nabyte Fandery.


Dziewczyny jak zawsze uśmiechnięte.


W niedzielę MaSell miał już dosyć podkręcania - znalazł sobie ciekawsze zajęcie. Ciekawe czy ten pies też tak dobrze kręci?

Rozdanie nagród

Oto autorzy modyfikacji, które zajęły miejsca na podium:


Trzecie miejsce.


Drugie miejsce zajął użytkownik naszego forum: Bercow!


Zwycięzcy. Panowie, co jest? Trochę więcej uśmiechu... :)


Zdjęcie ze sponsorami nagród. Autorzy najlepszej obudowy: Mr.Muffin, birdman, meecowhy.

Niedziela - dzień podkręcania

Legwan: Nie podobało mi się oddzielenie stoisk PurePC od reszty za pomocą taśmy. Oczywiście można to tłumaczyć niebezpiecznymi substancjami tam przechowywanymi (DI i LN), ale zakaz wstępu osobom spoza redakcji to już przesada. Posunęło się to do tego stopnia, że użytkownicy PurePC, nienależący do redakcji, którzy sami przywieźli sprzęt nie mogli wejść za taśmę i rozłożyli się obok. Na szczęście nie zabroniono im korzystania ze zgromadzonych za taśmą środków chłodzących. Koniec, końców tam gdzie naprawdę bito rekordy, właściwie nikogo nie było, natomiast wokół chłopaków rozstawionych obok taśmy cały czas był komplet widzów. Choć kwestia bicia rekordów też może pozostać sporna - przy takim nakładzie środków i procesorze (X6800 i dwa duże dewary LN) mogliśmy spodziewać się czegoś więcej niż rekordu Polski. Zdarzały się nawet momenty, kiedy na wszystkich trzech stanowiskach coś nie działało. Niestety umowa zawarta pomiędzy dostawcą sprzętu, a PurePC nie zachęcała do naprawdę ekstremalnego kręcenia (zepsujecie - płacicie oraz żadnych modów). Mimo wszystko gratuluje osiągniętych wyników i wytrwałości (3 dni ciągłej walki).

NE555: Nie jestem na bieżąco w temacie podkręcania - dużo bardziej wolę modding i elektronikę, niemniej napiszę co wiem :). Rozmawiałem w przedziale pociągu z Demkiem z PurePC i on był zadowolony z imprezy i własnych osiągnięć - wszystko zależy od punktu widzenia. Co do sprzętu - sponsor powiedział im, że mogą robić mody płyt, ale tak aby on potem nie był w stanie rozpoznać która była przerabiana. Z drugiej strony nie pozwolono MaSellowi na prosty update BIOSu...


Zmagań w podkręcaniu ciąg dalszy.

Osiągnięcia w OC

NE555: Teoretycznie to niedziela była dniem podkręcania - w praktyce ludzie z PurePC już od piątkowych godzin porannych próbowali swoich sił w ekstermalnym OC. O komentarz poprosiłem kogoś kto był najbliżej wydarzeń, modertora naszego forum - MaSella.


Ten uśmiech mówi wszystko - system wstał!

MaSell: Tegoroczny zjazd w Gdańsku był dla mnie nieco inny, niż dla zwykłego użytkownika. Pojechałem tam jako Redaktor serwisu PurePC mając na celu podkręcanie komputerów (podobno nawet nieźle mi to wychodzi). Oczywiście nie było to zwykłe klikanie w BIOSie, tylko coś znacznie ciekawszego. Napis na mojej koszulce bardzo dobrze wszystko odwzorowywał - "Extreme Benching & Overclocking".
Podzespoły, jakie dostaliśmy od sponsorów były naprawdę niezłe jak na polskie realia:

  • Cztery egzemplarze procesorów Core2 Extreme X6800 oraz dwa Core2Duo 6700
  • 3 płyty główne od Asusa - 3x P5 WDH Deluxe, 2x P5B Deluxe WiFi
  • Kilka kompletów pamięci PDP Patriot - 2x XBLK DDRII1000 2x1GB oraz 4x LLK PC2-6400 2x512MB
  • GeForce 7900GT, 2x GeForce 7900GTX, GeForce 7950GX2 firmy Asus
  • 4x Be Quiet P6 PRO 600W

Żeby było ciekawie i nietuzinkowo do schłodzenia całej tej maszynerii dostaliśmy kilkadziesiąt litrów ciekłego azotu, 25 kg suchego lodu, autokaskade, FC - podsumowując wszystko czego dusza overclockera zapragnie.


Suchy lód.


Ciekły azot.


Autokaskada. Brzydka maszyneria, ale jakże wydajna!

Zapewne już Was przynudzam moim gadaniem, a Pepe2k (pozdrawiam) urwie mi głowę za to, że tyle miejsca zajmuję (dop. Pepe2k: po co urywać jak i tak jest pusta...). Przejdę do rzeczy, czyli wyników: uzyskane wyniki w programie SPI są najlepszymi w Polsce. Nie będę dokładnie wypisywał konfiguracji komputerów testowych - podstawowe informacje znajdują się na screenach.

Mając karty graficzne takiej klasy nie można było przejść obok popularnych 3DMarków. Ponad 65 000 w 3DM 2001SE, czy ponad 41 000 w 3DM 03 to tylko niektóre z wyników.


Liczby mówią same za siebie...

Dodatkową atrakcją było podkręcanie mojego sprzętu, a mianowicie Pentium 2. Tak, to nie jest żart. Po schłodzeniu rdzenia do temperatury -120* C ze standardowego taktowania 233 MHz udało się uzyskać... 700 MHz. Jeśli ktoś jest dobry z matematyki na pewno zauważył, że jest to "tylko" 200% więcej niż "fabryka dała" (dop. Pepe2k: stabilne czy tylko na ekranie post, hm?). Zdjęcia wykonał Demek:


Naprawdę ekstremalny Pentium 2!

Konkurs drużynowej modyfikacji obudowy

NE555: Konkurs ten miał odbyć się w sobotę, lecz z braku czasu musiał zostać przeniesiony na niedzielny poranek. Zasady są proste: trzy drużyny dostają obudowę, sprzęt, puszki z farbą i półtorej godziny na wykonanie swego dzieła. Reszta to kwestia wyobraźni i zdolności manualnych zawodników. Sam z chęcią wziąłbym udział w tym konkursie, ale losowanie odbyło się bez mojej wiedzy...
Przyznam się, że nie śledziłem od początku tego konkursu. Do namiotu przybyliśmy dopiero ok. dwunastej i tam też spędziłem pierwszą godzinkę - głównie na rozmowach z ludźmi. Dobrze się stało, bo w pewnym momencie ktoś do mnie podszedł i zadał pytanie: "Przepraszam, ty jesteś z Dzikie.NET?" (nie miałem koszulki, za to miałem redakcyjny identyfikator). Okazało się, ze jest to Polo - Nasz były redaktor naczelny (wtedy jeszcze nie byłem związany z serwisem). Porozmawialiśmy dłuższą chwilę. Polo studiuje na Akademii Morskiej, a na zjazd zajrzał być może z sentymentu :).
Wracając do tematu. Nie śledziłem od początku poczynań drużyn, ale zdążyłem na najważniejszą część czyli rozdanie nagród! Dzicy bezsprzecznie zwyciężyli: Subbass, Przybyl i Greenghost.


W dzikiej ekipie praca wre! Pomimo niesprzyjającej pogody, drużyny nie traciły ducha walki.


Polej jeszcze! Ach ten azot... Samhain udziela publiczności lekcji fizyki.


Szlifierka uniesiona w geście zwycięstwa. Tak, zwycięzcy mogli być tylko jedni! Przybyl, Subbass, Greenghost.


Rozdanie nagród. Panowie, moje gratulacje!

Pokaz podkręcania na głównej scenie

NE555: Ostatnim punktem programu był pokaz podkręcania i chłodzenia azotem na scenie przed namiotem. Niestety z powodu brzydkiej pogody (zachmurzone niebo i sporadyczne opady) cały sprzęt przeniesiono na zadaszoną scenę (pokaz miał się odbyć na dole przed nią). Był to duży minus dla widowiska, lecz niestety względy bezpieczeństwa tego wymagały. Ale to jeszcze nie koniec. Fatum musi trwać! Pierwsza płyta główna, z powodu dużej wilgoci, odmówiła posłuszeństwa. Na szczęście zaraz przyniesiono drugą z przykręconym już kontenerem. Nalano azotu - Samhain informował publiczność o coraz to niższej temperaturze. Gdy zmalała poniżej -150 *C musieliśmy chwile odczekać, bo procesor odmówił posłuszeństwa. Gdy jednak temperatura wzrosła, podkręcono go na 4 GHz i włączono system by przeprowadzić testy stabilności. Niestety przywitał nas charakterystyczny niebieski ekran, pomimo że wcześniej ten procesor wstawał na ponad 4,5 GHz. Cóż, zdarza się najlepszym - nawet M$-owi swego czasu na jednym z pokazów...
Wybiła godzina 14:00 i należało opuścić scenę - za chwilę Jarmark św. Dominika zostanie oficjalnie zamknięty.


Ludzi z PurePC robili co mogli. Pomimo ich starań system odmówił posłuszeństwa.


Kurczaki wyglądały na znudzone całym tym pokazem... (dop. Pepe2k: a nie jest to czasem kwa.. kwa.. kaczka?).


Przedstawienie musi jednak trwać! MaSell poświęca się dla dobra sprawy.

Powrót do domu


Przedział pociągu zjednoczył konkurencję... (mam namyśli: Dzikie.NET i resztę świata)

NE555: Zjazd został oficjalnie zamknięty ok. 15:00. Pożegnaliśmy się i zabraliśmy nasze bagaże z namiotu (tymczasowej przechowalni :)). Resztę czasu spędziliśmy w pizzeri, a następnie na dworcu by ostatecznie o 19:20 wsiąść w pociąg do domu. Powrót to najmniej ciekawa część podróży. Wszyscy zmęczeni odsypiali trzy dni zjazdu.
O, właśnie dojechaliśmy na dworzec w Częstochowie. "Ok, czas się pożegnać, ja tu wysiadam". Kilka minut później zmierzałem już w taxi w kierunku domu, pełen zapału i entuzjazmu do napisania tej relacji - wtedy jeszcze nie wiedziałem, że będzie to tydzień wyjęty z życiorysu...

Z serii Anegdoty Obyczajowe

G_Reddy
Niedziela, McDonalds. Siedzimy i czekamy na pociąg.
"Ludzi można podzielić na trzy typy. Są tacy, którzy mówią, że na pewno przyjadą i nie przyjeżdżają. Są Ci co mieszkają w pobliżu i przyjeżdżają bo to dla nich żaden problem. I są tacy co nic nie mówią, a na pewno będą - jak my..."

NE555: We wstępie napisałem, że chcę Wam przedstawić różne punkty widzenia. Gdy zapraszałem do współpracy kilka osób nie sądziłem, że taki tego będzie rezultat. Do przeczytania zapraszam wszystkich tych, którzy są już znudzeni zastaną formą i mają dość konwenansów. Tekst został zachowany w niezmienionej formie (poza poprawkami ortografii).

Autor Pior Świeżak vel. subbass

Dawno temu, w odległej galaktyce.... ee... troszkę mniej patosu, zacznijmy od nowa :). Nadszedł długo oczekiwany dzień, dzień w którym na stołach piętrzą się pieczone procesory, a azot leje się pełnymi kielichami... ahh znowu ten wzniosły ton, ale czemu się dziwić, w końcu nastało to, na co wszyscy z utęsknieniem czekaliśmy od ponad roku - THE ZJAZD :). Pozbierawszy całą drużynę (w tym adamm, który, ku naszemu zdziwieniu, mieszka w lesie ;p, krudki, oraz dwóch moich ziomków - GreenGhost i Przybyl) wyruszyliśmy w drogę. Po około 5 godzinach jazdy samochodem (ahhh ten cudowny remont siódemki ;p) byliśmy u celu, w miejscu, gdzie rejestracje zaczynają się na GDA... nie zwlekałwszy zbytnio przystąpiliśmy do pierwszego celu naszej wyprawy:

I. Rozpoznać lokalizację taktyczną wyrka

Zorganizowane przez Samhaina wyrka - czyli dom studencki nr5 - mieścił się przy ulicy Wyspiańskiego 7, ale kogo to tak właściwie obchodzi ;P - ważne że:

1. był
2. był dość daleko od miejsca zjazdu (w porównaniu z zeszłym rokiem)
3. był droższy niż w zeszłym roku
4. właściwie nic nas to nie obchodziło ;P

W międzyczasie podjechałem na dworzec po Masellka i jego freonowego lewiatana, po czym wszyscy dumnie ruszyliśmy na targ węglowy szukać namiotu zjazdowego. Zatem hmmm.... właściwie gdzie?


Freaonowy lewiatan.

II. Odszukać Sama rozdającego darmówki

Z pomocą w opresji przyszli tubylcy. Na hasło "który numer pasuje do dworca głównego?" otrzymaliśmy odzew "dwa", po czym spokojni o naszą przyszłość ruszyliśmy w drogę. Wysiedliśmy koło dworca, przeszliśmy jeszcze pół miasta i w końcu oczom naszym ukazał się ON - namiot MTG na którym dumnie zwisał banner ZJAZD O/C MODERS. Jakże on śliczny był ;)


W drodze na tramwaj.

III. Rozpoznanie i inwigilacja terenu manewrów.

Namiot był dość duży, tak gdzieś hyc hyc hyc szeroki i hen długi, także sami widzicie - miejsca było sporo. Przy wejściu, po odbyciu ciekawej konwersacji z człowiekiem pilnującym wchodzących, dokonałem rejestracji.

ON: A ty gdzie?
JA: ja...? tu, zarejestrować się...
ON: nie wydaje mnie się!
JA: a jednak...
ON: to do kolejki!
JA: ...przecież w niej stoję...(lekko zirytowany sytuacją)
ON: było tak od razu.

Złożywszy podpis, na czymś, co wedle zapewnień obsługi stuprocentowo nie było cyrografem, otrzymałem gustowny, jedyny, bezcenny i niepowtarzalny identyfikator zjazdowy. Po wejściu do namiotu, obok jednej rzeczy nie można było przejść obojętnie. Przyćmiewała ona w dużym stopniu całą resztę. Była to pustka, a dokładniej dużo niewypełnionej przestrzeni. Szczerze? - nie robiło to dobrego pierwszego wrażenia. Na szczęście - jak się później okazało - nie było w rzeczywistości tak źle. Na środku rozstawiono gabloty z konkursowymi obudowami, nieco w głębi kilka stoisk sponsorów (w tym, moim zdaniem, najlepsze miał Zenfist - i to nie tylko dzięki hostessom :), najgorsze natomiast Techsolo - czy ktokolwiek widział kogoś od nich przez te 3 dni?!?). Po krótkich oględzinach doszliśmy do wniosku, że w najbliższym czasie nie zapowiada się na dobrą zabawę, więc po kilkudziesięciu minutach czekaliśmy na powrotny tramwaj do akademika (ku naszemu zdziwieniu również numer dwa:)) i postanowiliśmy wrócić do namiotu w sobotę z rana.

IV. Poznanie lokalnej infrastruktury turystycznej.

Od tej pory nastał czas odpoczynku i szeroko rozumianego chilloutu - ręczniki w plecak i na plażę! Znowu z pomocą przyszedł tramwaj numer dwa, dojechaliśmy nim do jelitkowa (swoją drogą chora ta nazwa, nie ? :P). Od pętli gdzie zatrzymał się tramwaj kilka kroków i byliśmy na plaży. Plaża jak plaża - nie ma co opisywać suchy piach, mokra woda, stadko wielorybków smażących się na ręcznikach... a pośród nich - Wielka Dmuchana Poducha - obowiązkowa atrakcja następnych zjazdów :) (Pragnę w tym miejscu zaznaczyć iż jest to odjechana sprawa). Niestety, zegar tykał, a my nieubłagalnie zbliżaliśmy się do godziny "Y". Uderzyliśmy w drogę powrotną do akademika.


Ręczniki w plecak i na plażę!

V. "Y" jak yntegracja

W życiu każdego mężczyzny jest taki moment kiedy trzeba wreszcie powiedzieć stanowcze NIE! Jeżeli wszyscy idą pić to my NIE zostajemy w domu :). Z tą myślą zakupiliśmy lokalny sezonowany trunek winogronowy o smaku osiem pięćdziesiąt...

adamm: poproszę to ostatnie wino.
sprzedawczyni: osiem pięćdziesiąt.
adamm: a dobre ono jest?
sprzedawczyni: osiem pięćdziesiąt...
adamm: pytałem czy dobre...
sprzedawczyni: mówiłam, osiem pięćdziesiąt!

I ruszyliśmy na poszukiwania imprezy. Ku naszemu zadowoleniu impreza nie kazała się długo szukać i już po kilku minutach wpadliśmy na rozentuzjazmowane stadko zjazdowiczów. Szybka wymiana uścisków dłoni i już mogliśmy zacząć integracje... nie będę się dłużej rozpisywał o tym co się działo... bo właściwie co Was to obchodzi wszystkich? :P kto nie był niech żałuje i zapraszamy za rok! Tym czasem zbliżała się sobota...


Dobrze schłodzona. Od Subbassa z dedykacją dla Dzikie.NET!

VI. Dzień drugi

Gdy zwlekliśmy się z łóżek i dotarliśmy w końcu do namiotu, była godzina 12. Dzień drugi zjazdu miał się odbywać pod hasłem "wyrwać darmówki od sammhaina". Dowiedzieliśmy się, że w tym roku odbędzie się kilka dobrze nam znanych konkursów takich jak: najlepiej zmodyfikowana obudowa w Polsce (ciężko będzie wyrwać cokolwiek bo żadnej obudowy nie wystawiliśmy), patroszenie dysków twardych na czas (etam co najwyżej dostaniemy po długopisie :)), wycinanie okna w obudowie (nuuuuuda :P), malowanie klawiatur przez płeć piękną (ekhem :P - cóż dodać - brzydale z nas). Tak więc nasza trójka postanowiła skupić w szczególny sposób swoją uwagę na jednym: "drużynowa modyfikacja obudowy". Już zawczasu czuliśmy w kościach cięcie metalu i krzesanie iskier, oczyma wyobraźni widzieliśmy pomalowane sprayem ręce i pocięte palce... duch współzawodnictwa szeptał za plecami "zabić kota... zabić kota...", wiedzieliśmy już - Twórca przeznaczył nas do tego zadania...

VII. Bitwa

Podczas gdy w przeciwległym końcu namiotu Masell i wesoła gromadka wyciskali ostatnie megaherce ze zmrożonych, zakutych lodem i zaklejonych wazeliną maszyn, my ze spokojem czekaliśmy na rozpoczęcie losowania. Chwila niepewności, z każdej drużyny po jednym wybrańcu czeka aż Samm rzuci w powietrze kulkę*) i.... ruszyli. W powietrzu zagrzmiało od pisku butów, gruchotu pękających kości i wrzasku ugryzionych. Kurz w końcu opadł. Ku naszemu zdziwieniu w ręku jednego z nas znajdowała się kulka (był to przybyl, i właściwie to tylko u niego spodziewaliśmy się ją zobaczyć), ku naszemu większemu zdziwieniu - wyglądała tak samo jak ta, którą Samm przed chwilą rzucił w tłum (i tak, innej nie znaleziono :P). Oznaczało to tyle, że nasza fantastyczna trójka została wybrana... :)

*) losowanie odbywało się w następujący sposób: Sammhain rzucał kulkę od myszki w stronę ustawionych w rzędzie przedstawicieli drużyn. Kto złapał - jego drużyna zostawała wylosowana.


Przybyl zdobył kulkę, zapewniając drużynie udział w konkursie.


1. Przygotujcie się! 2. Na trzy, rzucacie kulki! 3. Walka o tą jedyną. 4. Wyłonienie zwycięzcy.

VIII. Oczekiwanie

Tym czasem zjazd w dalszym ciągu tętnił życiem, jakby nie zważając na nasz sukces (parszywiec :P). Pomiędzy nielicznymi stoiskami kręcili się zwiedzający, pomiędzy kręcącymi się zwiedzającymi kręciły się hostessy kręcąc tyłeczkami, a obok kręcących tyłeczkami dla kręcących się zwiedzających siedzieli overclockerzy i kręcili co się dało. Jednym słowem, O/C całą gębą. Dzień mijał leniwie, rozpoczęły się przygotowania do konkursów, NOS 3 został zapakowany na paletę i pojechał pod scenę. Samhain rozgrzewał przeponę przed mającym się wkrótce odbyć show. Uczestnicy tłumnie gromadzili się wokół sceny, a my, nie myśląc o niczym, przyglądaliśmy się wszystkiemu, przeżuwając coś w pobliskiej knajpie, czekałwszy...


"...pomiędzy kręcącymi się zwiedzającymi kręciły się hostessy kręcąc tyłeczkami..."

IX. THE SHOW TIME

Wszyscy zajęli swoje pozycje. Zaciekawienie przechodzących gapiów rosło wprost proporcjonalnie do ilości osób gromadzących się wokół sceny. Po chwili Samm wyszedł przed szereg, i drżącym głosem powitał zgromadzonych. Dalej już poszło z górki. Szybkie wprowadzenie po co właściwie tu jesteśmy, po jaką cholerę lejemy azot na komputery i traktujemy je szlifierkami. Przedstawienie wielkiego jak stodoła na gąsienicach NOSa, rozdawanie gadżetów od sponsorów oraz wcześniej wspomniane konkursy (pragnął bym w tym momencie nadmienić iż jeden z nich wygrał krudki:)). Kiedy już mieliśmy zaczynać naszą konkurencje, na scenę wkroczył Wałęsa i zaczął wysyłać sms-a - to jakże ważne wydarzenie zostało relacjonowane na żywo przez pierwszy program telewizji publicznej - zatem nasz nic nie znaczący konkurs został odwołany :), a konkretnie przesunięty na godzinę 12.00 dnia następnego. Cóż dodać - są rzeczy ważne i ważniejsze? Teraz jeszcze krótkie przemówienie organizacyjne i mogliśmy spokojnie udać się na zasłużony odpoczynek. Wróciliśmy do pokojów i grzecznie poszliśmy spać.


Show na głównej scenie.

X. Kukuryyydzaaa :D

Mam nadzieję, że w to nie uwierzyliście naiwniaki? ;p Teraz dopiero zaczął się kolejny dzień. Postanowiliśmy uderzyć do Sopotu, integrować się w mniejszym gronie (czyli GreenGhost, przybyl, krudki, adamm i ja). Ale to nie czas i nie miejsce na opowieści o tym co się dalej działo, każdy z was zna lepsze i ciekawsze....

...tymczasem obudziliśmy się następnego dnia szukając czegoś by ugasić pragnienie.

XI. Dzień 3 - ostatni (chlip)

Po pewnym czasie ogarnęliśmy się z bagażami, przedłużyliśmy zameldowanie w DSie do 15 i ruszyliśmy do namiotu na spotkanie z niewiadomym. Na miejscu byliśmy przed 10 i wszystko powoli budziło się do życia... bardzo powoli... zasadniczo to prawie wszyscy jeszcze spali :). Znaleźliśmy chwilkę by pograć na udostępnionych dla zjazdowiczów konsolach Xbox, przebraliśmy się w zjazdowe koszulki i wciągnęliśmy się w przygotowania. W międzyczasie spadł deszcz (Samhain zorganizował jakiś dach żeby na nas nie padało) i popsuła się szlifierka (jak pech to pech - my wzięliśmy tą popsutą - nikt jej nie chciał a wydała się taka sympatyczna ;p).
Wszystko było przygotowane. Każda z drużyn dostała komplet w skład którego wchodziły: szlifierka kątowa, trzy puszki sprayu, komplet katod oraz obudowa do zmodyfikowania. Mieliśmy 1h30min na uporanie się z cięciem, malowaniem, schnięciem farby (w tej kwestii mogliśmy najmniej, próbowaliśmy przemawiać do niej - z mizernym skutkiem) oraz składaniem wszystkiego w całość. Czas płynął, iskry cięły powietrze ponad głowami gapiów, ręce bolały, a palce lepiły się od farby. Wszystko szło całkowicie niezależnie od planu, którego nie posiadaliśmy. Nie wiedzieliśmy właściwie co robimy, ale efekt naszych działań ciągle był satysfakcjonujący. Gdy czas dobiegał końca na stolikach przed drużynami pojawiały się kolejno wspaniałe, unikatowe i niesamowite obudowy. Każdy ukradkiem spoglądał na obudowę rywali próbując oszacować swoje szanse. Zwycięską obudowę wybrała publiczność.... i wiecie co? Wygraliśmy! :D Tak jest, MY - wspólnymi siłami zdobyliśmy pierwsze miejsce i co najważniejsze - bawiąc się przy tym jak dzieci.


Subbass zamiast pracować, bawi się w najlepsze.

XII. Epilogue (verry chlip)

Podsumowując: V Zjazd O/C % Moders zaliczam do udanych i nie chodzi mi teraz o zdobyte nagrody czy wyrwane darmówki. Chociaż w porównaniu z rokiem poprzednim wystawcy - powiedzmy szczerze - nie dopisali, to całość nadrobiła niepowtarzalnym klimatem i możliwością spotkania się z nietuzinkowymi ludźmi. Na zakończenie zostaje napisać, do następnego, za rok, kocham kukurydze! ;)

EOF

Witamy w Globalnym Elektronicznym Centrum Komunikacji. Proszę podać czas i miejsce podróży...

18.08.2006 0900 Zulu, gdzieś na północy Polski

Zamek wyglądał na opuszczony. Okiennice skrzypiały w rozbitych oknach, a wokół walały się, nie wiadomo skąd, stosy papierów.
- To chyba tu - upewniał się Aquafresh.
- To jak? Wchodzimy? - Get Ready rozejrzał się po zebranych niepewnym wzrokiem.

Wnętrze budowli nie różniło się od tego co nasi bohaterowie spotkali na zewnątrz. Panowała tutaj osobliwa cisza, zupełnie jakby to miejsce na coś czekało, może na rozpoczęcie? Pytanie to jednak zostało bez odpowiedzi, gdyż do grupki naszych bohaterów podszedł nie kto inny jak sam Hein Sam:
- Jak tam chłopaki?
- Eee, nie jesteśmy trochę za wcześnie?
- No jakże, impreza trwa w najlepsze! A co? Nie widać?
Na pytanie odpowiedziała tylko turlająca się po sali jemioła...

19.08.2006 1300 Zulu

Przez szum ulicy dało się słyszeć strzępki rozmowy prowadzonej w ogródku piwnym.

- ...i wtedy klient sruuuu! I spalił obydwa zasilacze! Haha Haha ha!
- Nie mogę - pokładając się ze śmiechu - i nawet napięcia nie zmienił?! Ale numer...
Zaś z drugiej strony stołu:
- To przecież niemożliwe! Ogólna teoria względności zakłada przecież skończoną prędkość światła, co ty mi tu za herezję opowiadasz !?
- Ale nie w oparach cezu, tam jest przecież większa.
- I nie zachowuje swojej dualnej natury... - wtrącił Jaszczur z Zarzecza.

19.08.2006

Z pamiętnika:

15.00 - Gapimy się na SuperPI.
16.00 - Nadal przypatrujemy się SuperPI. O! Ktoś rozlał azot na podłogę.
16.30 - Czy bicie rekordu musi aż tyle trwać!? Nadal PI...
17.15 - Hrrrrr, chyba przysnąłem.

19.08.2006 1800 Zulu

- I teraz droga publiczności przystępujemy do wycinania okien w obudowach!

Tłum szalał. Zawodnicy mężnie prężąc muskuły przystąpili do cięcia blachy i krzesania iskier. Klaskom i okrzykom nie było końca. Metal latał we wszelkich możliwych kierunkach. Szlifierki wydawały z siebie ostanie tchnienia. Aż w końcu, zwycięsko, otwory zostały ukończone, zaś najlepsi uhonorowani zostali młotkami zwycięstwa, które miały przynieść im sławę i bogactwo po wszeczasy. Tymczasem Mały Joe ogłosił ten dzień świętem państwowym.

19/20.08.2006, straciłem rachubę

- Hej chłopczyku spod stołu ! Czy to ty zamawiałeś frytki?
- Zależżyy kto pyta - odpowiedział nieprzytomnym tonem Pan Zdzichu, po czym znów zasnął.
Tymczasem przy innym stoliku:
- Jeszteście moimi najlepszymi kolegami! Hep!
- Czerwone wino smakuje mi.
- Ha! Nie mówiłem? - brat kumpla Blendameda rzucił pewnym głosem - Znowu wygrało "w co jeszcze można włożyć kompa".
- Kukurydzaaa!!
- A jak te jeże ten tego...

20.08.2006 1400 Zulu

- Kooommuu prezent??
- Ja! Ja!
- A nie, bo ja!
- Ja chcę!

Strumień opasek spadł na publiczność, która zgodnie domagała się więcej i więcej darmówek. W końcu nie co dzień można dostać coś od samego Heina.

- I jak wam się podobało chłopaki? - spytał mimochodem Ta444.
- Sam zjazd był raczej średni, ale za to integracja przednia! Tylko szkoda tych ludzi bez teleportów, w końcu taki szmat drogi musieli się telepać...
- Masz MEGA rację ziom!
- Tylko czy warto się było, aż tak daleko bujać na spotkanie ze znajomymi? - pytanie Aquafresha zawisło w powietrzu.

Wszelkie podobieństwa zdarzeń i osób tutaj występujących są całkowicie przypadkowe, i zostały wykorzystane bez niczyjej zgody.

Podsumowanie

Legwan: Po mojej relacji chyba doskonale widać, że człowiek najlepiej zapamiętuje tylko złe rzeczy, dlatego czas napisać trochę dobrego. Impreza pod względem rozmachu, organizacji i pracy włożonej, przyćmiła wszystkie wcześniejsze.
Pod koniec pobytu zastanawiała mnie szczególnie jedna kwestia. III Zjazd był nastawiony głównie na osoby związane z tematem, na IV natomiast głównym adresatem byli zwykli ludzie (których było pełno), choć nie zapomniano o zjazdowiczach. Tym razem zdawało mi się, że było podobnie, ale publika nie dopisała. Dużą część osób zapewne odstraszyła opłata za wstęp, a jeśli ktoś się zdecydował to swoje pierwsze kroki kierował do stanowiska z grami i często było to jedyne miejsce jakie odwiedził - niestety nadal większość ludzi kojarzy komputery tylko i wyłącznie z grami, choć paradoksem jest fakt, że na zjeździe nie grano na komputerach tylko konsolach, ale przecież "cóż to za różnica" ;). Mam wrażenie, że w tym dążeniu do promocji komputerów trochę zapomniano o osobach, dla których cała impreza została zorganizowana, czyli o ludziach, którzy zjechali z całej Polski, jak długa i szeroka (nawet z Bieszczad!), właśnie po to, aby się spotkać i pobyć ze sobą trochę czasu. Właśnie dlatego, pomimo lekceważenia nas przez organizatorów nie było to aż tak odczuwalne i wszyscy bardzo dobrze się bawili - jak nie w namiocie, to poza nim. Właściwie główną rozrywką w namiocie, poza konkursami (których było naprawdę bardzo mało - brak inwencji twórczej?), były kolejne rundy wokół stanowisk, co jakiś czas przerywane rozmową z kolegami. Na szczęście ogólna atmosfera, a przede wszystkich LUDZIE, którzy się tam pojawili nadrobili wiele niedogodności.

NE555: Wiele osób, które były na poprzednich zjazdach chciało by powrotu do poprzedniej formy tej imprezy - choćby trzecia edycja namiotowa. Uważają, że Zjazd jak sama nazwa wskazuje, powstał by raz w roku zebrać w jednym miejscu całe środowisko OC & modding - ludzi, którzy na co dzień znają się tylko z Internetu. Wspomniałem o tym Samhainowi, gdy rozmawiałem z nim ostatniego dnia imprezy. Stwierdził stanowczo: "Już nigdy nie będzie takich imprez - powrót do poprzedniej formy jest niemożliwy". Dlaczego? Powód jest prosty. Co przyciągnie sponsorów na tego typu imprezy? Potencjalnie nowi klienci. Po to przyjeżdżają firmy i wystawiają swoje stoiska by się zareklamować i sprzedać swoje produkty. A to wymaga przyciągnięcia i zachęcenia nowych osób, zupełnie nie związanych z tematem - idziemy w stronę komercjalizacji. Takie są fakty.
Kwestia biletów. Bilety faktycznie odstraszały ludzi. Tak więc możemy to uznać za duży błąd. Napomknąłem o tym Samowi. Powiedział, że nie miał na to wpływu - dowiedział się o tym na tydzień przed imprezą i nie mógł już z tym nic zrobić. Była to odgórna decyzja Międzynarodowych Targów Gdańskich, która to firma wypożyczała namiot. Był to eksperyment by sprawdzić zainteresowanie ludzi - wnioski były jednoznaczne: żadna z biletowanych imprez namiotowych w tym roku nie odniosła sukcesu.


Happy end?

Legwan: Jak podsumować tegoroczny Zjazd? Ciężka sprawa. Chyba najlepsza będzie oryginalna wypowiedź kolegi z Realitynet, jaką usłyszałem, kiedy już wracaliśmy ze zjazdu na dworzec kolejowy: "Wiesz, rok temu wyjeżdżałem ze zjazdu z bananem na twarzy (czyt. bardzo zadowolony), natomiast w tym roku czuję wyraźny niedosyt". Ja od siebie dodam, że mimo wszystko warto było tłuc się przez całą Polskę dla tego 3-dniowego spotkania się z ludźmi i choćbym już teraz wiedział, że za rok będzie o wiele gorzej to zapewne też się tam pojawię - nie dla zjazdu, nie dla konkursów, nie dla nagród ani nie dla ekstremalnego podkręcania, ale żeby spotkać się z WAMI! A kto nie był i tak niech żałuje :). Są to tylko i wyłącznie moje przemyślenia, których nie piszę na gorąco, ale po dłuższym czasie od powrotu. Jest to opinia osoby, która tam była i doświadczyła wielu rzeczy, bawiła się ze wszystkimi i zapamiętała to, co przeżyła. Jeśli komuś nie podoba się moje zdanie to zapraszam do polemiki, ale proszę o konkrety, bo fakt, że Polacy umieją tylko narzekać jest dobrze znany.

NE555: W oficjalnym podsumowaniu na stronie zjazdu możemy przeczytać: "czas na małe podsumowanie tej udanej imprezy: (...) Ilość widzów: 500 osób z całej Polski związanych z imprezą oraz około 5000 widzów w namiocie wystawowym, jak również przed nim." To tylko liczby. Nie byłbym, aż tak super optymistyczny. Oto moje zarzuty:

  • odwiedzających było stosunkowo mało (płatne wejście),
  • wystawcy się nie popisali,
  • panowała mała dezinformacja i chaos (przydałby się dokładny plan imprezy wręczany każdemu uczestnikowi!),
  • losowanie osób do konkursów było całkiem bezsensu (rzucanie opasek w tłum), rok temu było znacznie lepiej,
  • posiłki w kresce były niepotrzebne (ludzie sami sobie dadzą radę!),
  • za mało konkursów i upominków dla odwiedzających (i nie mówię tu o wszędobylskich opaskach),

Co by jednak nie mówić, Zjazd w Gdańsku zapewnił mi wiele ciekawych wspomnień i nie żałuję, że się tam zjawiłem - nawet pomimo tego, że musiałem jechać na drugi koniec Polski. Było sporo niedociągnięć, ale wszystko to można poprawić. Organizatorzy na swojej stronie informują: "Niedługo informacje o VI edycji Zjazdu...". I tym optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć naszą relacje. Na razie dzicy Bracia i Siostry!


I to by było na tyle...

Lista zasłużonych

Czyli komu i za co dziękować:

  • NE555 - pan i władca tej relacji, selekcja zdjęć i komentarze do nich.
  • Legwan - relacja słowna, większość zdjęć jest jego autorstwa.
  • Pepe2k - obróbka zdjęć, korekta i publikacja.
  • Subbass - część zdjęć oraz całkowicie wykręcona relacja.
  • Axquan - część zdjęć oraz opowiadanie fantasy utrzymane w klimacie zjazdu.
  • MaSell - przedstawienie kwestii podkręcania, kilka zdjęć i screen-ów.
  • ReanimatoR, Dzidzia - udostępnienie zdjęć oraz szczegółów technicznych projektu NOS3.
  • Mr.Muffin, birdman, meecowhy - relacja z prac nad modyfikacją MUSK.
  • Noriad - część zdjęć.
  • Wronek, Crocer, Lolek, Krudki, G_Reddy - za wiele ciekawych ujęć, których byli bohaterami.
  • eLmO - udostępnienie kilku zdjęć.
  • Samhain - organizacja Zjazdu, stworzenie okazji spotkania się.


Dzicy Bracia - za obecność na Zjeździe i stworzenie atmosfery - bez Was ta impreza była by nic nie warta.

PS. Dla ciekawskich mamy także materiał wideo ze Zjazdu! Pliczek wmv, waży 24 MB i dostępny jest tutaj!

NE555 we współpracy z dzikimi braćmi.

Z podziałem na strony
MaSell     05-09-2006, 23:30
Pierwszy:P
mkk270     05-09-2006, 23:35
Drugi, nic nie wyładniałeś od ubiegłego roku :P
Grzeho     05-09-2006, 23:46
Po ile szły te używane fandery? :P
subbass     05-09-2006, 23:54
czwarty ;] eeee.... kukurudza :D

@Grzeho średnio po 2 HappyMeal e ;]
MechWarrior     06-09-2006, 00:07
Ładna impra no naprawdę nieźle
axquan     06-09-2006, 00:46
6! A nie, piąty, ale i tak nieźle.

NE555: No nareszcie! :) To jak? Kiedy zajedzie nasza beczka piwa? :D
Crocer     06-09-2006, 00:59
hahaha... n1! fotki fajowe (zwlaszcza te na ktorych ja jestem) XD txt przeczytam jutro ;p
greenghost     06-09-2006, 01:24
No to bede 8. : ) Hue, hue.. Zjazd byl spoko, nie moge sie doczekac VI : )
I oczywiscie, niech kukurydza Was prowadzi ;P
Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany
Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta, to możesz je założyć tutaj.